wolfy napisał(a):

|
To co podałeś nie ma dla tej konkretnej sprawy zastosowania. Możesz udawać, że nie widzisz różnicy między niewpuszczeniem kibiców gości na mecz Polonia-Legia a zakazem klubowym dla losowych kibiców własnego klubu (mających karnety, karty klubowe etc.).
|
Zobacz paradoks. Wiesz że to co podałem nie ma zastosowania (na 100%) ale innym udowadniasz jak to licencje są i mogą być skomplikowane. Przyznajesz że w licencjach pełno jest absurdów, własnego widzimisię, niezgodności z prawem ale mimo to akceptujesz taki stan rzeczy, uważasz go za naturalny a temat za wyjątkowo śliski.
Natomiast zupełnie inaczej podchodzisz do interpretacji prawa jeśli Ci owa interpretacja nie leży. Przekonujesz że kontr-interpretacja którą przedstawiasz jest klarowna i inni się mylą. Postulujesz że ustawa o imprezach masowych (w przeciwieństwie do śliskich licencji) jest prosta, spójna z resztą prawa i może być interpretowana przez laika z pominięciem sądu. Jako argument w dyskusji podajesz pewne ogólne zasady a dobrze wiesz (na przykładzie licencji) że produkt pracy prawnika to jedno a zgodność z zasadami prawa to drugie i takie wątpliwości rozstrzyga sąd. Retorycznie zapytam - skąd ten rozdźwięk?
Nie chcesz przyjąć rzeczywistości takiej jaka jest i potraktować kroku Bednarza jako zgodnego z prawem i w sukurs prawodawcy, to nie traktuj. Wolisz w Bednarzu widzieć chama czy dyletanta prawnego - proszę bardzo. Natomiast nie twierdź że niezgodnie z przeznaczeniem użył przepisu który zapewne został specjalnie stworzony do obsługi takich 'beznadziejnych prawnie' przypadków, by zabezpieczyć interes organizatora.
Tak na prawdę wiec myślę że więcej niż doskonale zdajesz sobie sprawę że bez wyroku sądu nie da się nikomu zabronić działania na granicy prawa, ale zgodnego z intencjami 'licencjodawcy'. Podałem dodatkowo przykład przed meczem L jak jest interpretowane owo 'uzasadnione podejrzenie' (na korzyść organizatora) a Ty nadal i z premedytacją kwestionujesz fakty.
Klub zagrał tą samą kartą którą grają od lat kibice - skorzystał z przepisu prawnego pod siebie. Niemoralnie i krzywdząco ale zgodnie z prawem. Trafił swój na swego i jest raban.
funkykoval napisał(a):

|
Stary skoro tak strasznie machasz tutaj widmem kodeksu cywilnego i świętym prawem odmowy obsługi klienta przez prywatną firmę, to jednak może i tutaj takie odniesienie miałoby zastosowanie - wszak każdy kibic jest konsumentem i fakt braku możliwości rezygnacji z części usługi za zwrotem zapłaconych pieniędzy jest po prostu sprzeczne z prawem...
|
Może? Jest to jakaś droga i można nią iść. Problem w tym że przydałoby się użycie mechanizmu w formie pozwu zbiorowego bo samemu pewnie nie ma sensu walczyć o 50 żł. Jeśli tylko taka wola kibiców będzie i możliwość - nie widzę problemu. Nawet popieram i całkowicie taki krok rozumiem.
Greeg napisał(a):

|
(...) nie ma on prawa odmówić (...) firma nie ma możliwości ograniczenia świadczonych przez siebie usług (...)
|
Właśnie o to chodzi że ma możliwość a nie wiadomo do końca czy ma prawo. Nie zmusisz nikogo do przestrzegania prawa inaczej jak karami czy siłą ze strony prawodawcy. Póki nie ma kar, póki problemu nie widzi policja i nie ma negatywnego wyroku sądu, klub w ten sposób może sobie hasać patrząc tylko na słupki sprzedaży i PR.