raindog napisał(a):

Ponoć jesteś informatykiem (a przynajmniej to można wywnioskować po Twoim podejściu do logiki i rozumieniu KRZ). Nigdy nie słyszałeś o legalnym oprogramowaniu, które zostało uznane za pirackie?
Dlaczego tak się dzieje? Zadziałał ALGORYTM!
|
Podejrzewam, że zdziwiłbyś się jak skomplikowane potrafią być umowy licencyjne i jak niektóre z zapisów w nich mogą być niezgodne z prawem kraju w którym aplikacja jest sprzedawana. Wiesz co ma wtedy precedens? Prawo danego kraju.
Obawiam się, że Twoja wiedza na ten temat jest zbyt mała, żebyśmy mogli w ogóle prowadzić dyskusję (pytanie z cyklu - czy pracujesz dla jednej z firmy dystrybuujących licencje BI lub coś w tym stylu), ale istnieje mnóstwo czynników wpływających na legalność wykorzystywania aplikacji. Niektórym dostawcom płacisz od rdzenia, innym od gigabajtów. Są licencje płynne (floating), od stanowiska, od liczby aktualnie zarejestrowanych użytkowników. Są licencje OEM, licencje wiążące z kontem internetowym. Co więcej - zachodzą interakcje pomiędzy licencjami elementów składowych, takich jak sterowniki, kontenery aplikacyjne, serwery czy biblioteki. Wszystko to wiem z doświadczenia, co więcej - sam również muszę brać pod uwagę kwestie licencjonowania aplikacji które projektuję/utrzymuję.
Najlepszym przykładem chaosu wynikłego z konfrontacji licencja/prawo/rzeczywistość jest pewna olbrzymia firma, która w pewnym momencie udzielała nieprawdziwych informacji odnośnie uprawnionego wykorzystywania swojego produktu - chodziło konkretnie o udostępnianie raportów klientowi. Nie można było tego legalnie zrobić za pomocą servletu aplikacji, ale przesłanie informacji na maila było już OK (nie pamiętam już dokładnie, czy nie trzeba było go przekierować na własny serwer SMTP). Kwestia definicji "użytkownika" aplikacji.
Co to ma wspólnego z sytuacją do jakiej doprowadził Bednarz? Nic.
Metoda - najpierw karać, potem pozwalać się odwołać (przy okazji wymagając podpisywania jakiejś lojalki) jest niedopuszczalna w żadnym państwie prawa. I to jest sedno sprawy. Nie rozumiesz tego, nie zgadzasz się - Twoja sprawa.
Nie akceptuję ani takich metod, ani ludzi próbujących je usprawiedliwiać.
Lukasz napisał(a):

|
No dobrze ale jedziemy na tym samym wózku czy nie?
|
Nie wydaje mi się, żebyśmy kiedykolwiek jechali na tym samym wózku.
To co podałeś nie ma dla tej konkretnej sprawy zastosowania. Możesz udawać, że nie widzisz różnicy między niewpuszczeniem kibiców gości na mecz Polonia-Legia a zakazem klubowym dla losowych kibiców własnego klubu (mających karnety, karty klubowe etc.).
Tylko widzisz - ja nie będę też udawał że traktuję Cię poważnie. Ani tracił więcej na Ciebie czasu.
Zwykle w takich sytuacjach kończę tak: napisałem już dość, żeby każdy kto to przeczytał mógł wyrobić sobie opinię.
rafkur napisał(a):

|
1) Karnety - ktoś kogoś zmuszał do kupna? Trzeba było czytać regulamin. Czy jak kupujecie buty, spodnie czy samochód to też was walą zasady gwarancji?
|
Zasady gwarancji nie mogą naruszać prawa. Słyszałem o przypadku umowy developerskiej następującą opinię - nawet podpis niczego nie zmienia, klient nie może się dobrowolnie zrzec swoich uprawnień.
Istnieje coś takiego jak UOKiK, m. in. z tego powodu.