raindog napisał(a):

Jeśli nie potrafiłeś podać żadnych kontrargumentów do postu z Adobe, należy uznać, że jest trafny. Jeżeli nie jest trafny, wykaż to.
Widzisz, ja byłem na Zawiszy, chodziłem na inne mecze, więc mogę z całą pewnością stwierdzić, ze miałem go kiedyś obok siebie. W żaden sposób tego na sobie nie odczułem. Jeśli jednak oni tam po coś są, to zapewne jakieś zadania mają. Skoro nie uwidaczniały się one wtedy, gdy było spokojnie, to mogę stąd wywnioskować, że wyglądają one w taki właśnie sposób. [...]
|
Próbujesz pominąć jedno z moich pytań, więc powtórzę je ponownie. Pracujesz w policji

Nasza dalsza dyskusja nie ma sensu jeżeli nie odpowiesz na nie.
raindog napisał(a):

|
[...] Sam sobie zaprzeczyłeś. Mówisz, że to sytuacja identyczna, by w następnym zdaniu stwierdzić, że nei jest identyczna. Nie rozumiem, o co Ci chodzi [...]
|
Sądzę, że wyraziłem się wystarczająco jasno. Jeżeli nie zrozumiałeś wróć do tekstu przeczytaj ponownie, a jeśli dalej masz jakieś wątpliwości zacytuj fragmenty w których dostrzegasz niekonsekwencję.
raindog napisał(a):

|
[...] powtórzę jeszcze raz to, co napisałem - rozumiem, że policja powinna od razu wskazać winnego, bez śledztwa i przesłuchania świadków? [...]
|
Ja nie jestem z policji, więc nie znam ich procedur. Jednak wydaje mi się, że nie znajduje się w tych procedurach żądanie potępienia potencjalnego przestępcy przez przesłuchiwanego świadka. Mylę się aspirancie
raindog napisał(a):

|
[...] A to przez te kilka lat, nie przeszkadzały Ci kamery na stadionie? Nie czułeś się inwigilowany? [...]
|
Jeżeli nie dostrzegasz różnicy pomiędzy obecnością kamery na sektorze, a obecnością tajniaków wokół siebie to doprawdy nie mamy o czym rozmawiać. Wspomnę jedynie, że na stadionie nie wolno m.in. używać haseł, które podczas meczu z Zawiszą padały co najmniej kilkukrotnie. Kamera nie zareaguje, kiedy przeklniesz na sędziego partacza, ale już tajniak w przypływie gorszego humoru (jak mu się żona puszcza na ten przykład) może cię oskarżyć o dowolne bzdury.
raindog napisał(a):

[...] Druga rzecz - kamery skierowane są na skrzynki, więc nikt postronny nie zostanie zarejestrowany.
Kamery masz na mieście, w bankach, hotelach. [...]
|
Widzę, że mam do czynienia z "fachowcem w każdej dziedzinie". Zazwyczaj nie ustawisz kamery w ten sposób, aby obejmowała jedynie obiekt, który pozostaje w twoim zainteresowaniu. Nie dostrzegasz różnicy w kamerach w miejscu publicznym, a kamerach praktycznie w miejscu twojego zamieszkania

Sorry, ale gdybym miał ochotę wystąpić w programie "Big Brother" zgłosiłbym się na casting, a ponieważ nie mam takiej ochoty, nie życzę sobie takiej ingerencji w moją prywatność.
raindog napisał(a):

[...] Inwigilacja to nie jest zarejestrowanie tego, że ktoś przypadkiem przechodzi po klatce schodowej.
Zresztą nikt się temu nie będzie przyglądał do momentu, gdy nie nastąpi kolejne naruszenie prawa. Inwigilowana w takim przypadku jest skrzynka z kablami. To na niej koncentruje się obserwacja. [...]
|
Nie przypadkiem. Mieszkaniec tejże klatki, zazwyczaj co najmniej dwukrotnie w ciągu dnia nią się porusza.
Kolejna sprawa to skąd ty możesz wiedzieć kto i do czego wykorzysta nagrania

A jeżeli załóżmy Kowalski mieszkający w tejże klatce ma kochankę i nie chciałby aby nagrania na których zostanie uchwycona kiedy puka do drzwi jego mieszkania były dowodem w sprawie rozwodowej jaką wytoczy mu jego małżonka, to czy nie jest to już inwigilacja
raindog napisał(a):

|
[...] Wiem, że nie manipulujesz, co najzwyczajniej działa tu zasada psychologiczna Dąbrowskiego.
|
Chyba spałeś na wykładach.
FraMat napisał(a):

mam lepszy przykład.
W Spytkowicach Górnych co tydzień odbywa się dyskoteka, ma której zjawiają się mieskańcy 15 okolicznych wiosek. Między innymi 60 młodych ze Spytkowic Dolnych.
Co tydzień jest burda i co tydzień okazuje się, że jej sprawcami i uczestnikami są osoby ze Spytkowic Dolnych. Tylko i wyłącznie. Za kazdym razem to inna osoba, albo ta sama.Właściciel płaci kary i naprawia parkiet oraz bar.
Po kilku tygodniach właściciel dyskoteki zawiesza ogłoszenie na bramce, że nie wpuszcza nikogo ze Spytkowic Dolnych.
Ma prawo czy nie ma prawa?
Mieszkańcy ze Spytkowic Dolnych ogłaszają, że bojkotują dyskotekę i że bez nich nikt nie będzie się tam bawił, a własciciel dyskoteki poniesie straty finansowe.
Czy właściciel cieszy się z bojkotu czy też go się obawia?
|
FraMat skoro mój przykład wedle aspiranta raindoga był manipulacją, to czymże jest Twój

Co tydzień na R22 była burda powiadasz

Heh. Wyobraźmy sobie, że w rzeczonych Spytkowicach Górnych mieszka spora grupa Romów, sądzę, że błyskawicznie przedstawiona przez Ciebie sytuacja stałaby się jaskrawym przykładem rasizmu i ksenofobii. Ale oczywiście Kibole to nie Romowie i Ich można karać bez wyroku.