Cele w takich sytuacjach są zawsze takie same. Nie odkryję Ameryki, jeśli napiszę, że SKWK ma "władzą" lub jak kto woli "wpływy" na pewnej części stadionu, i chcę przynajmniej utrzymania status quo, a być może poprawy swojej pozycji. Na pewno nie może i nie chce zgodzić się z ograniczeniem swojej roli. Wszystko zatem, co mogłoby wpłynąć no owe ograniczenie albo zatrzymanie "ekspansji" jest odbierane, jako wrogie posunięcie i prowadzi do konfliktu, którym bardzo łatwo steruje się, odwołując do emocji kibiców. Rozumiem takie podejście. W końcu to przeniesienie zagrywek mających miejsce w skali międzynarodowej na stadion, czyli polityka, przyprawiona więcej niż szczyptą propagandy.