David. napisał(a):

Widzisz na stadionie zabrakło dzisiaj ludzi, którzy w przeciwieństwie do ciebie, potrafią się poświęcić dla Wisły, wziąć wolne w pracy/szkole pojechać na wyjazd, zarwać nockę, dwie, tydzień. A ty jakoś nie dałeś rady.
Nie o tym chciałem... Ludzie, którzy zdecydowali się zbojkotować mecz w większości mają wyjebane na wynik. Rozumiesz to? Oni nie są z Wisłą dla trzech punktów. Wygra, przegra, zremisuje, po tym emocje będą różne, ale ta miłość jest niezagrożona. I teraz o mnie, na meczu nie byłem, byłem pod stadionem bo to jest moje miejsce, niestety stałem się persona non grata dla takiego jednego łysego, to mnie boli. Cieszę się z niskiej liczby widzów, interesowało mnie to bardziej niż wynik.
Niektórzy uwierzyli, że możemy powalczyć o coś więcej niż pierwsza ósemka, szczerze chciałbym, jednak mierz siły na zamiary. Nie będę załamywał się po porażce, wylewał żali w Internecie, bo czeka nas to jeszcze nie raz, natomiast cieszę się, że tylu ludzi podziela mój pogląd i na mecz nie poszli. Im szybciej wszyscy zrozumieją, że doping, flagi, oprawy nadają kolorytu tym beznadziejnym widowiskom, tym lepiej.
|
Po pierwsze fajna sensowna wypowiedź, bo innych(gwiadzistych, skmk, sharksikow, goebelsów skwk, co się cieszą z porażki to się czytać nie da)
Co do dopingu, flag, opraw to jest to super sprawa i wielkie brawa dla ludzi którzy się tym zajmują. Chyba nikt nie ma wątpliwości ile to daje kolorytu i jakie to jest zajebiste.
Natomiast nie wszyscy rozumieją w tym ja co z Wisłą z flagami z dopingiem z oprawami mają race. To naprawdę kurde jest takie fajne, odpalić sobie racę ? Za Reymana też były race ? Co race mają wspólnego z Wisłą.
Piszesz, że stałeś się persona non grata i Cię to boli. Pytanie zasadnicze czy miałeś coś wspólnego z debilnym zachowaniem jakim było rzucanie na oślep rac(ch.j wie gdzie one mogły trafić i w kogo) na stadion w meczu z Ruchem. Każdy czasem robi coś debilnego, bywa trudno, trzeba uderzyć się w pierś i przyjąć karę. Nie miałeś nic wspólnego idź do klubu, powiedz, że nie miałeś z tym nic wspólnego. To taki straszny dyshonor ?