Owszem Lwów jest bardziej polski niż miało to miejsce choćby kilkanaście lat temu jak byłem tam pierwszy raz, ale nie jest on teraz nawet w 10% polski. Niestety taka jest prawda i kilka napisów, czy inicjatyw społecznych (Pogoń Lwów, Cmentarz Orląt Lwowskich, czy akcje kulturalne) tego nie zmieniły.
Kocur napisał(a):

Kiedyś też słyszałem różne opinie o Węgrzech - dopóki 2 lata temu nie spędziłem tam urlopu - bardziej przyjaznych ludzi nie spotkałem - wliczając w to niektórych moich sąsiadów
|
Przyjaźni owszem są bardzo, choć czasem traktują turystów jak powietrze, ale od swoich gospodarzy dostaję prawie co roku zestaw win z ichniejszej piwnicy oraz kartkę świąteczną. Przyjaźń do Polaków idzie jednak w parze z tym, że w centrum większości dużych miast we wschodnich Węgrzech stoją pomniki oddające hołd Armii Radzieckiej. Taki to paradoks
