|
Przepraszam Kocur ale rozśmieszył mnie wpis turysty we Lwowie. Przecież jasne jest, ze jak chcesz sprzedac towar to piszesz reklamę w języku takim jakim masz najwięcej klientów-turystów, tak jest na majorce, gdzie przyjeżdzają Niemcy, tak się dzieje podobno ostatnio w Gdańsku, gdzie przybywają turyści z Obwodu kaliningradzkiego. Tak jest w Hamburgu, w dzielnicy Sankt Pauli, gdzie naganiacze zaproszą Cię i porozmawiają z Tobą w j. polskim jak usłyszą, że w takowym mówisz.
Co do tej naiwnej relacji ze Lwowa, mam znajomych, którzy jeżdżą tam dosyć często i całkiem inaczej to wyglada jeśli chodzi o banderowców. Przeciez oni rządzą w tym mieście, wygrywają wybory, a ludzie wcale nie są tam nastawieni życzliwie do Polaków. Zresztą z opisu wynika, ze była tam po raz pierwszy, to stąd takie powierchowne wrażenia.
A co się tyczy Polaków, to jest ich tam coraz mniej. Zdecydowan większośc to starsi ludzie , zamknięci w swoich mieszkaniach i klepiący biedę. Młodzi już zrusyfikowani lub zukraińizowani. A to, ze się na wsiach można w łamanym polskim ze starszymi ludźmi dogadać, to efekt jeszcze II RP, tylko ten sam co mówi łamanym polskim 70 lat temu mógł z widłami i toporami gonić Polaków.
|