Gwiaździsty napisał(a):

|
Bardzo ciekawy wpis Kroq, ale czy nie uważasz, ze wpuszczenie tak licznej obcej językowo i kulturowo, ludności w granice państwa polskiego by go trochę rozsadziło. Chodzi mi oczywiście o ruchy odśrodkowe, takie np. jak w II RP, nie wyłączając zamachów, prób destabilizacji państwa itp.
|
Problem w tym że to nie jest obca językowo i kulturowo ludność

Wielu z nich jest Polakami z krwi i kości (mój dziadek też pochodzi spod Lwowa - jego wojna rzuciła do Polski, inni tam zostali, niektórzy wciąż żyją).
Pozwolę sobie zacytować wpis (ciut skrócony przeze mnie) osoby z innego forum, która była niedawno we Lwowie - na pewno widziała 100x więcej niż my, zza klawiatury
Cytat:
Byłem we Lwowie w sobotę tydzień temu. Ze mną dwóch forumowiczów. Załatwialiśmy nasze polskie sprawy... To co widzieliśmy, jeszcze parę lat temu nie mieściłoby się w baniach.
„Zawsze świeże piwo – zapraszamy serdecznie”
„Kawiarnia”
„Otwarte 24h”
„Poczta”
I wiele innych szyldów i napisów.
W knajpach menu po polsku. Często stylizowane na przedwojnie…
Ponadto na kamienicach parę odrestaurowanych polskich napisów, których wcześniej nie widziałem.
Do tego sami Ukraińcy zachęcający, by po prostu mówić do nich po polsku, bo im wszystko jedno – i tak przecież rozumieją.
Tak niespełna dwa tygodnie temu wyglądała stolica antypolskich nazistów, faszystów i banderowców - LWÓW…
Dwie osoby były tam pierwszy raz…
Dla mnie bezcenne było to, co powiedziała dziewczyna z IPN, która ogarniała materiały dla tamtejszych Polaków i pojechała z nami:
- Na wakacje miałam jechać ze znajomymi pod jakaś palmę z last minute. Ale na pewno przyjadę tu. To wszystko trzeba dokładnie zobaczyć… Tu jest prawdziwa Polska…
Ha, grubą mendą okazał się napotkany Polak.
Stoimy na Placu Bernardyńskim przed kościołem – podchodzi do nas taki „starik” i zagaja po rosyjsku: - a wy turisty adkuda? No to mówię po polsku, że z Warszawy. A ten nam płynnie po polsku – Powstanie Warszawskie to był błąd! Trzeba się było z Rokossowskim dogadać. I ze Stalinem!
Coś mu tam próbowaliśmy klarować… Na co on: - Ja wiem co mówię, ja byłem oficerem Armii Czerwonej!
No to mu w końcu powiedziałem:
- Pan wybaczy, ale my nie lubimy ruskich…
I sobie poszliśmy.
Szukacie banderowców – proszę bardzo – gwoli sprawiedliwości, oni też byli. Na wygasającym lwowskim Majdanie jedna czarno czerwona flaga. Chyba prawy Sektor stał tam i mówił, że tylko Bóg da im prawdziwe zwycięstwo. Widzów góra 50 osób – i to mocno rotacyjnie.. Na kilku stoiskach z pamiątkami czarno czerwone chorągiewki i szale w tych barwach z napisem ”Gierojam sława”. I słownie jedna fura jeżdżąca po mieście z takimi chorągiewkami. Reszta miała niebiesko żółte.
Natomiast, żebyście tu ze skóry powychodzili – tak propolskiego klimatu we Lwowie nie było jeszcze nigdy, odkąd pamiętam. A to już prawie dwadzieścia lat…
I tylko niech żaden filut zza biurka nie pisze mi, ze widziałem to czego nie ma.
|
I tu dochodzimy do wpisu Kroq'a - lepszej sposobności pokojowego powrotu Lwowa do Polski nie będziemy mieć już może nigdy.