BigLeb napisał(a):

|
Zatem pytam cię jako eksperta od SKWK jak się mają oficjalne wypowiedzi Stowarzyszenia mówiące o braku możliwości zapobiegania odpalania rac przez kibiców z sektora C, do twojego poglądu o zdyscyplinowaniu i podporządkowaniu się kibiców na C postanowieniom osób decyzyjnych?
|
Może wystarczyłoby, żeby SKWK po meczu z Cracovią potępiło osoby, które rzuciły race na boisko, zamiast pisać, że nie ma na nic wpływu. Może wystarczyłoby również, gdyby po meczu z Ruchem zajęło zdecydowane stanowisko w stosunku do tych, którzy ostrzelali stadion racami, zamiast atakować ze zdwojoną zjadliwością władze klubu. To oczywiście niemożliwe, bo ciężko potępia się przyjaciół, kolegów i znajomych, myślących i czujących podobnie. Dlatego dyskusje z SKWK nie mają sensu, przynajmniej bez wyraźnego samookreślenia się jego członków. Nie da się zjeść i mieć ciastka. Nie można jednocześnie wymagać czegoś od klubu i w milczeniu akceptować zachowania, które mu szkodzą. I tu dochodzimy do sedna. Gdyby SKWK stawiało wyraźne granice, potępiało zdecydowanie zachowania niezgodne z regulaminem stadionu i prawem oraz je piętnowało, stowarzyszenia już dawno by nie było albo byłoby równie znienawidzone, jak Jacek B.