Z tym, że tutaj działa "zasada nieproporcjonalności". Wojsko ukraińskie całkowicie zardzewiało przez ostatnie dwie dekady. Z największej armii Europy w 1991 roku (ok. 800 tys. żołnierzy) zostało ledwie ok. 100 tys. żołnierzy z czego pod broń można zmobilizować ułamek tej liczby. Właśnie to pokazuje jaka jest różnica między armią zawodową, która ma lepszy sprzęt i ciągle szkoli się na poligonach, a armią popijającą w garnizonach, gdzie na kontraktach jest niski odsetek wojskowych, a reszta to poborowi i rezerwa.
Najlepszym podsumowanie jest opis sił lotniczych, bo marynarki wojennej nie ma tam podobnie jak u nas.
http://www.nowastrategia.org.pl/sily-zbrojne-ukrainy/
Cytat:
|
Według różnych źródeł z tej liczby sprawne jest tylko kilka do kilkunastu procent maszyn bojowych – do maksimum 20-30 myśliwców, do 20 innych samolotów bojowych oraz podobna liczba maszyn transportowych. Z tego też powodu należy stwierdzić, iż ukraiński potencjał lotniczy jest mocno ograniczony względem tylko tego, co ma Rosja w regionie. W potencjalnym konflikcie z Rosją ukraińskie lotnictwo bojowe nie ma żadnych szans na dłuższe niż jedno lub dwudniowe prowadzenie działań bojowych i to o ograniczonym zasięgu.
|
Jeszcze podsumowanie całości sił wojskowych Ukrainy.
Cytat:
|
Podsumowując potencjał ukraiński należy stwierdzić, należy stwierdzić, że ten w większości oparty jest na sprzęcie pamiętającym czasy ZSRR. Bardzo niski poziom finansowania spowodował, iż znaczna część uzbrojenia jest niesprawna, nie mówiąc już o tym, że modernizacji poddano mały procent uzbrojenia. Wszystko to przekłada się na niski stopień gotowości operacyjnej wojsk ukraińskich. Poza brygadami areomobilnymi i brygadą obrony wybrzeża złożonymi w większości z kadry kontraktowej i dysponujących w miarę nowym lub systematycznie remontowanym/modernizowanym sprzętem ciężko mówić o wystarczającej gotowości bojowej. Ukraińska armia nie jest przygotowana do ewentualnej konfrontacji z Rosją. Nie chodzi w tym miejscu o odparcie inwazji, ale o zwykły element odstraszania swoją sprawnością działania i możliwymi stratami, jakie może zadać wrogowi. Być może od kilku dni ogłaszane pogotowie bojowe, alarmy a teraz mobilizacja to tak naprawdę masowa akcja „naprawcza sprzętu” w siłach ukraińskich. Z drugiej jednak strony siły zbrojne Ukrainy nawet w tak fatalnym stanie w jakim są obecnie mogłoby zadać wielokrotnie większe straty wrogowi niż armia gruzińska w 2008 r. choćby z samego względu na jej kilkukrotnie większy potencjał ludzi i wielokrotnie większy potencjał sprzętowy, mimo iż jak wspomniano za liczbami nie idzie rzeczywista wartość operacyjna.
|
Także to nie jest takie proste bronić granic kraju skoro niedoinwestowane wojsko jest wojskiem wirtualnym.