Wyświetl pojedynczy post
Kurt
Senior Member
 
 
Od: 11.2006
Skąd: Wisła Śródmieście

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3581
Stary 19.03.2014, 00:00
Witajcie po długiej przerwie.

Według mnie najwyższa pora zadać sobie parę trudniejszych/mniej standardowych pytań. Odłóżmy na bok czy pójdziecie na najbliższy mecz czy nie? Wybaczcie mi, jeśli nie zgadzacie się z moją opinią, ale odnoszę wrażenie, że wielu z Was dało się wciągnąć w medialną wersję wydarzeń. Cały czas ktoś Wam tłumaczy, że ten konflikt ktoś może wygrać lub przegrać. Nie, chce Wam wmawiać że "Jeszcze nikt nigdy nie wygrał z kibicami". Chcę Wam powiedzieć coś innego. Jeszcze nikt nigdy nie miał interesu w tym, aby z nimi wygrać. I o ile nie doczeka się subwencji za politykę antykibolską z budżetu to nikt takiego interesu nie będzie miał.

To z czego Jacek Bednarz nie zdaje sobie sprawy(lub udaje że nie zdaje sobie sprawy), a świadczy o braku profesjonalizmu w zarządzaniu to fakt, że każdy kolejny kibic z niezależnie z jakiej trybuny to darmowy marketing/PR. Każdy ten jeden zadowolony kibic to kolejna osoba, która usłyszy o klubie w domu, w pracy, tramwaju, na osiedlu. Ilu znacie kibiców, którzy nie chodzą na mecz z powodu bluzgów, rac? A ilu więcej znacie takich, którzy nie chodzą bo piłkarze "kopią się po czołach", bo jest zimno, mokro lub nie można napić się wódki ze szwagrem? I wreszcie ostatnio grupa ilu macie znajomych, którzy na ten mecz nawet by poszli tylko nie chce im się spędzać pół dnia na wyrabianiu kart kibica, kupowaniu biletów... Ile to jest warte? Nie wiem ale to nie koniec strat z konfliktu.

Ile jest warta praca członków SKWK, którzy jeżdżą po szkołach, przekonują nauczycieli, dyrektorów do brania i ponoszenia odpowiedzialności za dzieciaki z różnych często nam nie przychylnych terenów(i pomimo medialnej nagonki im się to udaje)? A którzy potem wiercą dziurę w brzuchu swoich rodziców, żeby brali ich na każdy kolejny mecz? Zastanówcie się ilu z Was zaczęło kibicować przez "kiboli" z Waszych czasów, osiedla, rywalizację o prymat w Krakowie? A ile przez plakat marketingowy na mieście? Jedno się nie zmieniło-młodość ma to do siebie, że nie znosi nudy, a sam mecz w warunkach polskiej ekstraklasy to żadna atrakcja. Młodość ma to do siebie, że równa się przyszłości i przyszłej kondycji klubu. Jeżeli ktoś za młodu będzie gardził polską piłką na starość się tego nie nauczy.
Marketing fanatyków to myślenie o klubie i jego przyszłości 24/7. Bo każdy z nas utożsamia się nie tylko z klubem, ale i z lokalną okolicą i dba o to, aby nie tylko wśród rodziny i znajomych mieć Wiślaków, ale także nieznajomych, z którymi łączy nas wydawałoby się 'tylko' miejsce zamieszkania. Marketing klubowy ma trochę inne podejście. Podejście 'może byśmy chcieli' ale od poniedziałku do piątku, od 9 do 17, i najchętniej zza biurka. Jeżeli ktoś "liznął" pojęcie kosztu alternatywnego to powinien mieć już przed oczami potencjalne straty.

Popatrzmy też na innych, oni już wyciągnęli wnioski. Uczmy się na ich błędach. Jakie sukcesy odniosła Legia walcząc z kibicami? Kiedy swoje sukcesy odnosił w pucharach Lech? Odpowiedź jest prosta, wtedy kiedy współpraca kibice-klub była synergią. Kiedy Lech miał frekwencje dwadzieścia parę tysięcy w II lidze, kiedy klub działał w pełnym porozumieniu z kibicami. Idźmy dalej zakładając, że na stadionie osoby, które do tej pory nie były zainteresowane w dopingowaniu swojej drużyny, nagle zaczną ten doping prowadzić? To jak długo będzie to trwało? Czy będzie to trwało dalej w sytuacji, kiedy przegramy 2-3 mecze? Przyjadą kibice gości i na Reymonta 22 będą "jechać" po Wiśle? Czy można mienić się kibicem Wisły i być wobec tego obojętnym? Przypomnijcie sobie jak wyglądała Wasza młodość i porównajcie to z tym jak bezpiecznie na stadionach jest dziś. Nie bądźcie egoistami przecież Wasza młodość była wspaniała, dajcie szansę przeżyć ją też innym!

Zastanówcie się wreszcie co takiego ekstremalnego się stało? Po raz pierwszy u nas poleciały race na murawę. Na Legii, Lechu, Widzewie leciały już nie raz. Co teraz zmieniło się takiego co usprawiedliwia wyrzucanie swoich kibiców ze stadionu? Jakie mogą być z tego tytułu korzyści? Podczas konfliktu trybuna C pełna nie będzie i nie będzie żyła tak jak do tej pory. Kto się będzie z tego cieszył media? politycy? ich nie będzie na każdym kolejnym meczu Wisły, oni za dwa tygodnie będą musieli znaleźć nowy temat do opisania.

Za to wszystko zapłacimy w końcu, kiedyś my wszyscy, jedni wcześniej inni później. A przesłanie będzie jedno "Gdzie byśmy mogli być, gdybyśmy umieli razem trwać i współżyć jak miało to miejsce do tej pory. To są trudne pytania. Łatwe natomiast jest jedno. Kto nie "przegra" w tym konflikcie?
Pewnie odpowiedź dla wielu z Was będzie zaskakująca. Indywidualnym zwycięzcą zostanie... Jacek Bednarz. Za działanie i walkę z "bandytami" awansuje na bohatera prasy i mediów. A to już krok do awansu zawodowego na działacza PZPN, radnego, eksperta medialnego. Miła, fajna bezstresowa praca i nie trzeba się na niczym za bardzo znać. Zwłaszcza na zarządzaniu, a wszyscy klepią po plecach.

Fanatykiem już nie będziesz jak na halę nie przybędziesz!
Tylko Wisła!

Odpowiedz cytując