|
W przekroju całego meczu najlepsi byli... Burliga i Stjepanović - zagrali po prostu solidnie i zrobili swoje, mieli dużą role w tym, że drużyna nie posypała się do końca w defensywie, ale wnosili też sporo do ataku. Szczególnie Burliga, który miał kilka świetnych podań i inicjował sporo akcji.
Miśkiewicz miał furę szcześcia, ale koniec końców też na plus.
Bunoza zagubiony jeśli idzie o ustawienie i krycie, ale robił dobry użytek ze swojej siły. Nalepa całkiem nieźle - może niczym szczególnym się nie wyróżnił, ale też nie był piątą kolumną.
Dudka przed przerwą słabiutki, ale po przerwie jego doświadczenie pomagało utrzymać piłkę i dawał trochę spokoju całej formacji.
Stilić jeszcze bardziej spolaryzowany. Do przerwy zagubiony i niemal bezużyteczny, po przerwie genialny.
Garguła bezbarwny i nie dawał rady z bieganiem w obronie, zmiana na Guerriera dała nam bardzo dużo, przede wszystkim zakończyła "mecz życia" Brozia.
Sarki po swojemu. Brożek niestety też, chociaż nie można powiedzieć, że nam zaszkodził, po prostu ciągle jeszcze nie odpalił w tej rundzie i nie jest aż tak groźny jakbyśmy chcieli.
W żadnych poważnych rozgrywkach Głowacki czerwonej kartki by nie zobaczył, ale głupio zrobił, że w takim meczu dał sędziemu pretekst i to w mało istotnej sytuacji. W dodatku przez to wypada ze składu na dwa kolejne mecze.
W przekroju całego meczu zaczęliśmy bardzo słabo i znów byłó widać, że przetasowania w składzie nie tyle wpływają na jakość prezentowaną przez poszczególnych piłkarzy, a na zgranie i zrozumienie między nimi. Jeżeli Smuda popełnił gdzieś, błąd to stawiając na Gargułę na lewym skrzydle - sopore rozczarowanie i punkt zapalny w defensywie. Mimo to trener bardzo dobrze zareagował i mądrze przestawiał drużynę wraz z rozwojem wydarzeń. Koniec końców kluczowe okazało się zaufanie do Stlicia, który wydawał się kandydatem do zarzucenia na niego wędki w przerwie, a tymczasem został bohaterem drugiej połowy i całego meczu. Legia jest po prostu komiczna w środku pola - nie dość, że nie ma pomysłu na atak pozycyjny, to jeszcze fatalnie pressuje, co w drugiej połowie pozwoliło nam wrócić do gry.
Na mistrzostwo nie liczę, ale wynik cieszy jak diabli.
|