Drozd napisał(a):

G... prawda takie pieprzenie jest na rękę Smudzie bo może dostawać w cyce z ogórami i zgrywać cudotwórcę. Skoro potrafilismy wygrywać z każdym u siebie to znaczy ze na wyjeździe też bylibyśmy w stanie. A przez cały sezon udało się dwa razy. Dlaczego? Bo walczymy o pierwszą ósemkę? I nic więcej nas nie interesuje? Ruch w czym jest lepszy że potrafił u nas wygrać. Oni są piłkarsko natchnieni? Całą poprzednią rundę obskakiwali. Co sie nagle zmieniło? Ano pojawił się trener, a nie cudotwórca. I nagle da się, leją wszystkich.
Smuda ma jedną zaletę, że nie dyskutuje z grajkami, dlatego Małeckiego już nie ma, ale czy to w dłuższej perspektywie prowadzi do rozwoju? Smuda jest zadowolony bo się utrzymał, podreperował troszkę opinię po kompromitacji na euro, a resztę ma głęboko. Za rok postawi sobie cel "pierwsza szóstka" i będzie twierdził że to arcytrudne zadanie. A jak będziemy na piątym to pojawią się głosy, że mamy wynik ponad stan . Jaja na kiju...
Każdy trener z ligi Słowackiej, Czeskiej, Węgierskiej i każdej innej niż nasza będzie lepszy niż Smuda. Bo oni wiedzą o co w piłce chodzi, a nasi myślą tylko jak się ustawić na kolejne sezony. Czy w naszej grze jest jakakolwiek myśl? Czy jest jakiś plan? Czy może Głowa trzyma tyły, w środku ty do mnie ja do ciebie, a z przodu Brożek coś strzeli i to cała myśl. Tyle ze do takich założeń to wystarczy nastolatek z podwórka. Resztę "planu" ma stworzyć rzeczywistość nogami kopaczy. Dlatego kopacz słaby zmuszony jeszcze do kreatywnego myślenia staje sie jeszcze słabszy kiedy trener nie potrafi mu wyjaśnić jak grać. Tylko oczekuje od niego inwencji. Pomijając to że reszta musi się do wymyślonego od hoc planu dostosować. jak tego nie zrobi to jadą jak z furą gnoju. Zdarzy się tak raz i kreatorowi przechodzi ochota, ucieka od piłki i zaczyna się plaża i trwanie do końcowego gwizdka zamiast gry. No ale wynik ponad stan .
|
Byli tu Liczka, Pala, Hapal, Levy... działo się... wszyscy patrzyli jak urzeczeni. Kocian jak dotąd ok.. czyli dokładnie tak jak Fornalik 2-3-4 lata temu. No a Węgrzy to już w ogóle elita... co roku szaleją w pucharach jak dzicy.
No i happy end dzisiaj... nie rozumiem tego po tym co się działo w 1 połowie, ale mniejsza o to.
Teraz obyśmy wygrali w piątek z Zawiszą.