raindog napisał(a):

|
Czyli wychodzi na to, że mamy do czynienia z tabu. ...choć gdyby spróbować je złamać, wyszłoby na to, że przecież w tym wszystkim nie chodzi o wyniki sportowe itp.
|
Odniosę się jeszcze tylko do tego. Nie muszę być fanem rac ani pijanych studentek pierwszego roku rzygających w toalecie żeby wiedzieć, że to elementy prowadzonego przeze mnie biznesu (klubu - odpowiednio - e-klasy i nocnego). Żadne tabu, rzeczywistość o której mówi się cały czas.
No więc - klub nocny. Oczywiście, możesz twierdzić że przychodzisz do niego dla muzyki. Możesz nawet w to wierzyć. Jest wielu którym muzyka nie przeszkadza, bo liczą się "klimat" i pijane małolaty. Wyprosisz małolaty, zostaną tylko tacy koneserzy jak Ty.
Tylko, widzisz, muzyka jest - obiektywnie rzecz ujmując - beznadziejna. Ludzi z podobnie zrąbanym słuchem jak Ty nie ma zbyt wielu. Udawanie, że się prowadzi klub VIP może i jest zabawne, ale mało kto da się nabrać.
Podobnie my nie mamy nic wspólnego z poważnym futbolem poza tym, że kilka razy oblecieliśmy w....... od wielkich klubów. Przy okazji też od gruzińskich, norweskich, estońskich i azerskich, ale lepiej o tym nie przypominać.
Też bym chciał, żeby w ekstraklasie grano w piłkę, a nie tylko ją kopano. Skoro jednak klub potrafi zapewnić tylko trzeciego lub czwartego sortu kopaczy i podobnej klasy trenerów, to nie wiem czego oczekuje. Że będzie miejscem spotkań biznesmenów? Że karnet będzie dobrem luksusowym? Biznes przyciągają zwycięzcy.
No więc - gdzie Ty tu widzisz tabu, bo moim zdaniem całość jest prosta jak konstrukcja cepa?