|
Ja na mecze chodził nie bedę, chociaż na sektorze dla najzagorzalszych kibiców nie zasiadam od 5 lat. Dla mnie Wisła to wspomnienia z dzieciństwa, sektor X, race, bluzgi na przyjezdnych i Szarakany pod gniazdem. Cały ten klimat i otoczka, która tyle lat trzymała mnie na tym stadionie,a nie bramki Żurawskiego, czy Brożka. Więcej czasu w ostatnich 3 latach spędziłem patrząc na trybuny niż na boisko. Moim zdaniem nie doceniacie roli jaką odgrywa atmosfera na stadionie, a która jest magnesem nie tylko dla fanatyków. Inaczej ogląda się mecz, kiedy na boisku jest pyta, a oko można zawiesić na trybunie C, a inaczej kiedy człowiek bedzie skazany tylko na indywidualne popisy Burligi.
W życiu ważne są tylko chwile...
|