|
Zaliczam się do tych kibiców, którzy są już na emeryturze. Mam pretensje do SKWK, że nie wyrosło z ultraskich majtek i nie brało przykładu z postawy żywego na Wiśle nestora Wiślackości - Ludwika Miętty Mikołajewicza. Jest on żywą legendą Wiślackości i nie musimy żyć postaciami historycznymi, aby czerpać przykład, jak kochać Wisłę Kraków. Ja rozumie młodość grup zorganizowanych, ale młodość to także częstsze błędy i dlatego SKWK powinno być mądrzejsze od młodości, czyli zawsze mieć własne zdanie, bez względu na vox populi. SKWK musi skorygować swoje struktury i regulamin, aby zbliżać się do filozofii Wiślackości nestora Miętty- Mikołajewicza - Wiślaka wszystkich kibiców Wisły Kraków i stać się prawdziwą siłą kibicowską w Wiśle Kraków całej, bez podziałów. Nie mam nic przeciw oprawom stadionowym, ale takim z jajem i za zgodą klubu, a nie kontrowersyjnym i poza sportowym. Ostatnie wydarzenia chuliganów, nie podlegają dyskusji i są naganne aż do łez i tutaj wstępna reakcja pana Bednarza oraz SA była jak najbardziej potrzebna, szkoda, że nie zakończyła się karami indywidualnymi dla być może tych samych 400 osób, ale na zasadach oddzielnych spraw a nie zbiorowego skonfliktowania wszystkich ze wszystkimi. Nie rozumie tej polityki zbiorowych kar, gdyż czynią one wyłącznie zło a nie pożądane efekty. Gdyby Wisła chciała być prekursorem respektowania istniejącego prawa, mając do tego i mechanizmy i urządzenia, to stosując bezwzględność kar za szkodliwe kibicowanie, już dawno wyeliminowałaby prawdziwych winnych chuliganów z R22, a tak ukarała prawdopodobnie ze 350 osób niewinnych w ramach kary zbiorowej, które teraz w ramach nie sprawiedliwości, jaka ich spotkała, będą potwierdzać utopię drogi karania, którą wybrała Wisła SA. Odpowiedzialność zbiorowa to nie prawo lecz polityka, a to świadczy, że władza posługuje się pseudo walką z kibolami na swój medialny użytek, a nie dla prawdziwych efektów walki z chuligaństwem stadionowym. Szkoda, że szefostwo Wisły służy polityce, a nie interesowi swojego klubu a prezes klubu, wysługuje się policją, a nie własną władzą i możliwościami w walce z tym chuligaństwem, chyba, że zamierza ponownie zmienić zawód i jest to jego promocja polityczna, kosztem Wisły Kraków ?. Odpowiedzialność zbiorowa niszczy klub. Odpowiedzialność indywidualna normalizuje klub.
Kraków jest przyjaznym miastem dla wszystkich. Wielu ludzi związanych z Wisłą kontraktami wyłącznie lub przypadkowo, postanawia przenosić się z rodzinami do Krakowa. Oni uczą się bycia Krakusami i Wiślakami. Nie wiem, czy pan Jacek Bednarz przeprowadził się już do Krakowa na stałe, ale wiem, że jest on jednym z tych powracających do Krakowa. Osobiście nie mam do nikogo żadnych uprzedzeń, ale tym razem od początku osoba tego pana nie pasowała mi do Wisły Kraków nie dlatego, że on sam przybrał sobie pseudonim w Wiśle " krwawy Jacek" , tylko dlatego, że w kontaktach z nim odczuwało się uczuciowy dystans do Wisły i nie tyle pragmatyzm wyłącznie, lecz coś na kształt wrażenia tymczasowości jego przygody i z Wisłą i z Krakowem chyba także. Ostatnie wydarzenia, gdzie z pogardą wręcz i wielkim zapałem, pouczał i połajał nie tylko SKWK, ale i TS, a więc i nestora Miętte Mikołajewicza, który jak "biedny starzec" wobec milionerów z SA i " krwawego Jacka" musiał się publicznie tłumaczyć ze swojego życia wręcz, wywarły na mnie poczucie więzi krakowskiej i obstrukcje wobec metod postępowania prezesa Wisły SA , którego przestałem już akceptować.
Całe szczęście, że mam gdzie udać się wieczorkami, aby pokibicować Wiślakom, szkoda, że nie tym od piłki nożnej, ale patriotyzm lokalny, nakazał mi skierować swe kroki, tam gdzie mogę poczuć się jak między swoimi, zwłaszcza, że ciężko mi zaakceptować walkę prezesa Jacka Bednarza z kibicami, za pomocą służb specjalnych itp reliktów przeszłej arogancji i ignorancji jednocześnie. Liczę oczywiście, że po ostatnich wybrykach chuliganów, na TS, każdy kto zachowa się niegodnie Wiślaka, zostanie usunięty na zawsze z grona Wiślackiego, i to nie przez policję a przez samych kibiców, bo nie wyobrażam sobie aby chamstwo mogło być dalej tolerowane, a już bandytyzm tym bardziej, zwłaszcza, że zapewne TS będzie teraz pod lupą wszystkich wrogów Wisły TS a sam pan Ludwik nie zasługuje na takie kłopoty, gdyż jest osobą najwyższego szacunku. Mam wrażenie, że pan Bednarz pomylił profesje i bliżej mu do prokuratora niż adwokata, a bycie prezesem klubu piłkarskiego takiego jak Wisła Kraków pana Cupiała, to już przerost formy nad treścią, o czym świadczą efekty pracy prezesa Bednarza. Wyniki i skład drużyny to zasługa trenera Smudy, niechcianego w Wiśle przez prezesa Bednarza. Umowa stadionowa z miastem i baza treningowa w Myślenicach, to zasługa pana Cupiała. Redukcja budżetu, brak sponsorów klubowych i dochodów z transferów, to jedyne i negatywne efekty pracy prezesa Bednarza a jego dwuletni czarny PR wobec Wisły, przeszedł w bratobójczą kłótnię SA z SKWK i TS. Chętnie powrócę na stadion piłkarski, jak emocje opadną i ponownie będę się mógł poczuć jak u siebie w domu. Przykro mi, ale są niewidoczne granice, których nikomu nie wolno przekraczać, pod żadnym pozorem. Jeśli mój wzór Wiślaka pan Ludwik apeluje o deeskalacje konfliktu i kompromis a pan Bednarz i SA zaostrzają swoje stanowisko, aż do granic nieodwracalności zdarzeń, to ja z tymi ludźmi się nie identyfikuje. Dotyczy to także tych kibiców, którzy nigdy nie powinni tak się nazywać, jeśli szkodzą własnemu klubowi i mam nadzieję, że jak powrócę na stadion, to po nowym rozdaniu kart, w co wierze, tak po stronie SKWK i SA - powietrze nad R22 będzie o wiele czystsze i zdrowsze, bez unoszących się bluzg i już żaden idiota nie będzie pajacował, bo spotka go kara indywidualna, a o zbiorowej wersji kar mecenasa Bednarza, wszyscy zapomną..
ps. tym wpisem kończę także moją obecność internetową, do czasu zmiany wyżej cytowanej atmosfery przy R22.
Ostatnio edytowane przez kot : 15.03.2014 o godz. 21:08.
Nie ma rzeczy niemożliwych.
|