|
Mnie się bardziej podobał ten przepis, co obowiązywał w zeszłym sezonie. Różne rzeczy mogą się wydarzyć w doliczonym czasie, zresztą nie oszukujmy się, drużyna, która wygrywa, zwykle gra wtedy perfidnie na czas. Dlatego lepiej jak sędzia dodawał do doliczonego czasu jeszcze pół minuty, w razie potrzeby. Obecny przepis jakoś do mnie nie przemawia, jednak to nie zmienia faktu, że powinni się do niego stosować wszyscy. Meczu Lecha w TSP nie widziałam, ale jeśli naprawdę sędzia tak naciągnął, to bardzo słabo...
|