Aż tak daleko bym się nie zapędzał z interpretacjami. Myślę, a przynajmniej chcę tak myśleć, że cele i zamierzenia osób odpowiedzialnych za ostatnie incydenty były jednak inne. Nie będę odbierał im tego, że zapewne w swoim mniemaniu chcieli działać dla dobra Wisły, co już pewnie wielokrotnie przy innych akcjach czynili. Po prostu może komuś zagotowała się głowa, ręka zadziałała szybciej niż umysł i wydarzyło się coś, czego konsekwencji te osoby nie przewidziały, być może z racji np. młodego wieku i związanego z tym braku wyobraźni...
Nie bardzo jestem sobie w stanie wyobrazić, że kogoś w jakikolwiek sposób związanego z ruchem kibicowskim będzie cieszyć obecność tajniaków na stadionie i umundurowanej policji pod sektorem oraz szczegółowa kontrola opraw, a w przyszłości może i dalsze ograniczenia swobód obywatelskich...
pozdr
OSC.N.