|
Negacja Bednarza ma sens (kiedyś gdy odpowiadał za transfery, to własnych pomysłów dobrych nie miał), sponsorów nie przyciąga, sprawy prawne przegrywa, jest człowiekiem konfliktu, walczy bez sensu z tymi których już nie ma, w dodatku walczy równie bez sensu z całym SKWK, zamiast krytykować i zwalczać jedynie łamanie prawa, jego negacja jako prezesa ma swój sens, bo prezes klubu nie jest tylko od cięcia wydatków, ale też od zwiększania przychodów, od budowania dobrego klimatu wokół klubu, tego nasz prezio jednak nie potrafi.
Co do Smudy, to jego krytyka musi uwzględniać iż obiektywnie na tle Kulawika czy Probierza ma realne sukcesy, warto więc miarkować krytykę, bo tu o lepsze rozwiązania bynajmniej nie jest łatwo, jestem zwolennikiem tzw. opcji zagranicznej, w kwestii szkoleniowej zwłaszcza, ale dziś szanse na to są iluzoryczne. Niech tylko przypadkiem Smuda nie idzie śladami J.B. ..
Bednarz to zmienna stąd można go wymienić, Smuda niby też, ale z powodu braku lepszych alternatyw, lepszy rydz niż nic (np. kolejny Probierz) więc jakiś czas niech trwa, ale Cupiał to nieco inna historia. Okay, w perspektywie wielu dekad może i nic trwałego, ale współcześnie jeden z filarów Wisły, owszem tylko sekcji piłkarskiej, jednak ta jest w sumie najważniejsza, stąd walka z nim to nonsens, merytoryczna i życzliwa krytyka owszem, negacja to błąd, na który nas nie stać. Teraz nie stać.
I na koniec, fundamentem Wisły są kibice, bo dla nich to wszystko się kręci, dzielnie ich na lepszych i gorszych, jest z założenia szkodliwe. Miło by było zobaczyć innego prezesa Wisły współpracującego z SKWK, choć z nieco innym, zmienionym, bez szczeniackich wybryków z racami i z dopingiem bardziej na tak, niż na nie. Ot takie jest tu moje zdanie.
|