La Furia Dell' Est napisał(a):

|
A jak Wesoły z braćmi Czerwcami i z Bocianem kroili szaliki "dwustronne" na wyjazdach od swoich nie wspomnisz? Nie róbmy polityki....Róznie bywało!
|
Gdy wydawało mi się, ze temat już przekroczył opary absurdu to ciągle udaje się komuś mnie zaskoczyć.
Tak jak nie da się porównać graczy Wisły z czasów Reymana, Wapienników czy Jurowicza z tymi gdy biegali Szymanowscy, Iwan, Kmiecik albo Żurawski czy Frankowski tak nie da się porównać sytuacji na trybunach gdy na X siedział Cygan, Wesoły czy Anioł. To jak opowiadania dziadka o wojnie. Nie ma do tego powrotu.
Mamy dwie płaszczyzny problemu, konsumpcjonizm nawet wśród tzw ultrasów, którym ułatwia się wyjazdy niczym kolonie dla maluchów i brak partnerstwa pomiędzy klubem i kibicami. Moje pytanie brzmi czy jest ono tak naprawdę potrzebne?
Gdy w zamierzchłych czasach, o których wspominasz, ktoś na wyjeździe stracił szal lub miał przetrzepane kasę na rzecz starszych stażem to było niczym fala..patologia ale nasza. Każdy się z tym liczył bo to było coś, co z jednej strony bolało ale z drugiej pociągała ta wspólnota czyli Nasza Wisła. To było coś co odróżniało nas od tych, dla których liczył się jedynie wynik. I nikomu z nas nie przychodziło do głowy aby się skarżyć, ubolewać, obrażać czy żądać czegokolwiek od klubu. To był nasz świat, nasze zasady, nasze obyczaje. Przy Wiśle, dla Wisły z Wisłą, ale jednak obok niej. Klub - kibice.
Problemem stała się postawa roszczeniowa doprowadzająca do takich sytuacji, że na C jest więcej pozerów i lanserów niż konkretnych ludzi. Ilość nie przekłada się w jakość. Kwestią czasu jest kiedy doznamy spektakularnej wpadki niczym WKS w Sevilli czy Jaga na (L). Na razie los nas oszczędza..do czasu. Nie jest to nasz tylko problem ale większości ekip żeby nie powiedzieć wszystkich.
Sprawy zaszły za daleko. Dawniej nie było inwigilacji, monitoringu a MO to był wróg i choćbyś nie wiem jak narozrabiał to każdy dziadek siedzący na łuku pod zegarem czy kolumnadą by się za tobą wstawił dziś nawet na wiślackim forum ludzie plują na siebie jadem.