No to jak referendum nielegalne to będzi krwawa rewolucja jak na Majdanie i tyle. Ja rozumiem mieszać się w czyjeś sprawy bo się wyczuwa swój interes i się chce coś ugrać ale te bezmyślne popieranie USA, sprawy Kosova, Majdanu przy ejdnoczesnej negacji tego co się dzieje na Krymie lub tego co robi Rosja w sprawie Krymu i jeszcze na pdosumowanie wyzywanie kogoś od kacapów, Rusków. Pojebało was ludzie.
Zamiast w chuju mieć tą Ukrainę bo jako zwykli ludzie to i tak nic nie możemy a jako Polska i tak jesteśmy tylko pionkiem w tym wszystkim i tez na nic nie mamy wpływu to zrobiliście kolejny temat do dzielenia się, wyzywania od Rusków i dawania sobą manipulować. Zaangażowaliście się w coś tak jak chcą tego media i USA albo coniektórzy zaangażowali się tak jak chce tego Rosja - np niektórzy narodowcy, którzy popierają Putina w tym wszystkim.
Cytat:
|
P.S - a co do tego "referendum"(które jest niezgodne z prawem ukraińskim, ale dla rosjan z naszego forum to nic nie znaczy), które jest przeprowadzane pod okiem karabinów, rakiet, to skąd pewnośc kto w nim zagłosuje ? Przecież cieżarówkami wjeżdzaja tam obywatele Rosji... Nie wspominam już o tym, kto będzie liczył głosy .
|
Docinki o Ruskach pominę bo lepiej by było to sobie na osobności wyjaśnić. A co do reszty to zawsze będziemy wszystko mogli kwestionować. Odjebcie się od tego Krymu i wszystko się samo potoczy. Nie odjebaliście się od Majdanu. Chcieliście wielkich rewolucji i Ukrainy w UE to macie 100 ofiar i syf większy na Ukrainie teraz i pewnie w przyszłości niż za Janukowycza.
Ukrainy już nie ma bo ktoś powiedział euroentuzjastom, że moga sobie przejąć władzę na Ukrainie, siła obalić rząd. Sfinansował to, pomógł. A to doprowadziło do ofiar, do tego co jest teraz i dało Putinowi dobrą okazję do zawładnięcia Krymem. I tak się kończy ta bajka gdzie niby wszyscy chcą dla Ukrainy dobrze a wychodzi źle i samych problemów im wielcy doradcy i pomocnicy narobili a teraz sobie zahandlują Krymem, może wschodnią częścią i mają w dupie jakieś traktaty, ludzi i ich życie i przyszłość.
Czy to jest aż tak trudno zrozumieć?