|
Nie wiem czy ja dobrze rozumiem tą sytuacje być może nie jestem na takim poziomie "kumatości" aby to zrozumieć. Wychodzi mi, że Jacek Bednarz stanął przed dylematem zamknięcia całego stadionu lub dogadania się gdzieś tam na różnych szczeblach aby nie wpuścić fanów z sektora C na mecz z Ruchem i reszta stadionu mogła przyjść i obejrzeć mecz. Jeśli Jacek Bednarz nie przystałby na warunek nie wpuszczenia kibiców z sektora C, zamknięty byłby cały stadion. Jeśli to wygląda w ten sposób nie jestem za bardzo wstanie zrozumieć o co chodzi. Nie wiem może chodzi o rozpatrywanie tej sytuacji w kategoriach tzw etycznego zachowania JB czyli. że "sprzedał" cześć fanów. W takiej sytuacji interpretuje to, że SKWK wolałoby aby stadion był zamknięty w całość.
Tylko warte podkreślenia jest to, że Jacek Bednarz jest prezesem klubu a nie człowiekiem z ulicy, nie biega z tematem i nie chodzi w bluzie jebać policje. Kierował się jak na prezesa przystała logiką, a nie zasadami z ulicy.
Projekt złotówki od biletu mi się nie spodobał jednej kwestii, przekazałem swoją opinie osobie z SKWK. Ale moja wiedza jest zbyt mała wskazać czy któraś ze stron w jakimś stopniu jest winna.
Motyw ze spotfife to faktycznie nie brzmi optymistycznie.
Tutaj fragment ze Zbyszkiem Bońkiem który jak widać trochę zmienia swoje stanowisko po wydarzeniach z Warszawy:
Kibolski bandytyzm dotyczy przede wszystkim Legii?
- Nie tylko. Grupy bandyckie rządzą w większości polskich klubów. Oczywiście nie dosłownie, ale dlatego jest to jeszcze groźniejsze. Bandyci chcą być traktowani na uprzywilejowanych warunkach, żądają pieniędzy na oprawy, preferencyjnych cen biletów. Gdy ktoś idzie do kina czy na koncert, nie musi się zastanawiać, koło kogo będzie siedział, tylko kupuje wygodne dla siebie miejsce. Nie oczekuje też, że ktoś z każdego biletu odda mu złotówkę, bo czuje się ważniejszym uczestnikiem imprezy. W piłce prezesi stają się niewolnikami chorych układów. Kiedyś mogłem zostać właścicielem polskiego klubu, była konkretna oferta. Nie zgodziłem się z uwagi właśnie na te absurdalne zależności.
Na stadionach powinna być policja?
- Oczywiście. Jeżeli przychodzę na mecz i widzę, że na trybunach są chętni do rozrabiania chuligani, to instynktownie rozglądam się, gdzie jest policja. Dla poczucia bezpieczeństwa potrzebuję takiej przeciwwagi. Muszę mieć pewność, że w razie jakiekolwiek zagrożenia nastąpi skuteczna interwencja.
Stadionowi bandyci zazwyczaj twierdzą, że to policja ich prowokuje.
- Wiem, wiem, bandyci chcą dbać o bezpieczeństwo na stadionach. Czy można sobie wyobrazić większy absurd? Ten sojusz stadionowych bandytów przeciwko policji jest groźny. Bandyci identyfikujący się z różnymi klubami w interesujących ich kwestiach umieją się świetnie dogadać. Na mecz Cracovia – Zawisza przyjechali chuligani z Bydgoszczy, mimo że ich klub nie wnioskował o bilety, bo jasne było, że pojadą tam tylko po to, by kontynuować wojenkę z właścicielem Zawiszy. Cracovia jednak i tak przekazała wejściówki stowarzyszeniu kibiców i potem już Zawisza nie miał kontroli, w czyje ręce one trafiają. W idealnym świecie, człowiek zameldowany w Bydgoszczy, Warszawie czy Poznaniu powinien mieć prawo swobodnego zakupu biletu na mecz w dowolnym miejscy kraju, no ale z tej zasady musimy wyłączyć bandytów. Im trzeba wbić do głowy, że nie ma dla nich miejsca na stadionach.
Nie chciałbym wyjść na jakiegoś "promotora" Bednarza, staram się oceniać trzeźwo sytuacje. Gdyby miał uderzać w niego to zastanowiłbym się czy Zagłębie Lubin uratowało nas przed tym, że nie daliśmy jakiegoś solidnego kontraktu piłkarzowi pokroju Łukasz Piątek. Ale tu też wiedza kibica jest ograniczona i trzeba pamiętać, że piłka nożna nie jest zero - jedynkowa.
Ostatnio edytowane przez westersyl : 04.03.2014 o godz. 11:56.
|