Gwiaździsty napisał(a):

To jest tak jak dzieci o wojnie dyskutują. Poczytaj coś z historii np. o Termopilach i dowiedz sie też co znaczy termin "Pyrrusowe zwycięstwo" potem to połącz i wyciągnij wnioski. Wielu jest takich wirażków co lubia startować do słabszych, ale jak nagle słabszy strzeli ich w mordę to wtedy nastepnym razem nie sa juz tacy chętni do bójki, chociaz są silniejsi ale wiedzą, ze cało tez nie wyjdą.
|
Dodatkowo:
Kacapy owszem armię mają bolszą ale z uzbrojeniem już nie jest tak kolorowo. Owszem są jednostki elitarne i te są uzbrojone, wyszkolone i cholernie mocne ale większość raczej nie powala. Nie twierdzę, że nasza również "cudowna" armia da radę ale taka zabawa nie trwałaby 3 dni to pewne.
Kacapy najpierw muszą przejść Ukraińców a ci owszem mają armię jeszcze gorzej uzbrojoną od nich samych a dodatkowo 5 x mniejszą tyle że mogą powołać chyba coś koło 4 mln rezerwowych a ci jacy by nie byli coś tam ustrzelą - ruskie musieliby na takową okazję ściągnąć przynajmniej 100 k swoich wojsk z innych rejonów co pewnie szybko skutkowałoby "pobudką" Gruzinów, Czeczeńców i ch wie których jeszcze dzikich.
Z Turasów bym się nie śmiał bo Krym zawsze się im podobał a mają pod bronią 700 k wojska dobrze wyszkolonego i dobrze uzbrojonego ( przez hamerykańców na okoliczność sympatycznego sąsiedztwa).
Także jak dla mnie gdyby faktycznie doszło do tej wojny to byłby koniec ruskich w aktualnej formie. Jedyny potencjalny sojusznik to Korea Pn gdzie wszyscy są w armii ale obiad widzieli w 2010.
Zawsze oczywiście Japońcy mogą sobie przypomnieć o Kurylach ( o których nigdy nie zapomnieli) a Chinole mając sąsiedztwo owszem pustej na górze Syberii ale pełnej od surowców pod spodem ( których sami mają za mało). Dodatkowo Chinole zawsze nienawidzili ruskich nawet w latach 70.
Jak dla mnie to na tą chwile są dwie możliwośc: Putin "odpłynął" i albo przypłynie albo go znikną sami swoi ewentualnie skończy się w porywach na autonomii Krymu i na to gra Putin.
Myślę, że dzisiaj sam nie wie co z tym zrobić bo owszem Unia jest spedalała ale mimo wszystko nie spodziewał się żadnej reakcji oprócz wpisów na fejsie a tu zonk coś tam jazgoczą. Jak wiadomo z takiego jazgotania czasami rodzi się coś większego bo w pewnym momencie nie wypada się wycofać.
Pożyjemy (oby dłużej niż do 2015) zobaczymy. Sam mam kategorię A i zaczynam się zastanawiać czy to dobrze )))