|
ZA SKWK:
Czy ktoś z Was pamięta jeszcze jak kilka miesięcy temu składał podpis pod petycją dotyczącą “złotówki od biletu”? Tych podpisów udało się w bardzo krótkim czasie zebrać ok. 7 000, co pozwoliło nam na rozpoczęcie rozmów z klubem celem wprowadzenia tego swoistego samoopodatkowania się nas wszystkich. Wydawało się, że wszystko potoczy się po naszej myśli - pozytywnie przyjęto taki pomysł na finansowanie m.in. pomnika Reymana, organizacji muzeum, czy dofinansowania opraw meczowych. Co więcej, nawet właściciel klubu dał zielone światło do działania w tej sprawie. Cena biletu miała być podniesiona o złotówkę, a w zamian za to z większości sektorów stadionu miały zniknąć zbiórki „na oprawę”.
Rozpoczęły się negocjacje dotyczące samego formalnego porozumienia się z klubem. Miały być czystą formalnością i mimo, że ciągnęły się prawie dwa miesiące, to wszystko było “w porządku i na pewno umowa zostanie podpisana do końca stycznia”. W połowie lutego nasi przedstawiciele uzgodnili ostateczną wersję z Prezesem Bednarzem, wersję, na którą zgodziły się obie strony. Podpisanie miało nastąpić “na pewno przed pierwszym gwizdkiem pierwszego meczu na Reymonta”. Zaczęły nas jednak dochodzić słuchy, że zarówno w Telefonice, jak i Wiśle, Prezes Bednarz sugeruje swoim przełożonym, że klub straci na tej umowie. Swoje dorzucał też trener Smuda sugerując, że „dogadywanie się z kibolami” to błąd klubu. Nota bene z tymi samymi „kibolami”, z którymi jeszcze pół roku wcześniej spotykał się, prosząc o poparcie swojej kandydatury na trenera pierwszej drużyny. Zapewne jest to strata dla osób, którym nie zależy na Wiśle a jedynie na comiesięcznej sowitej wypłacie, że miałoby powstać muzeum, czy pomnik klubowej legendy.
I tak byliśmy zwodzeni terminami podpisania umowy, gdy nagle, na dosłownie dwa dni przed derbami, okazało się, że klub zupełnie zmienił podejście i nie zgadza się na wynegocjowane zapisy. Rozpoczął się komunikacyjny paraliż - po raz kolejny w historii Wisły na scenie pojawił się nagle Ryszard Pilch, Prezes Telefoniki. Każdy zrzucał winę na każdego i nikt nie był nam w stanie powiedzieć, kto nagle zmienił podejście do umowy. Wciąż mamiono nas wizją, że jednak uda się umowę podpisać. Oczywiście do podpisania umowy nie doszło.
Co się nagle wydarzyło? Co spowodowało, że poważni ludzie, zarabiający po kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie, mieniący się być profesjonalistami, w tak nieprofesjonalny i uwłaczający zasadom negocjacji sposób podeszli do nas – kibiców? Jest to kolejny dowód tego, jak źle dzieje się w naszym klubie. Prezes Telefoniki, a niegdyś też Prezes Wisły - Ryszard Pilch po raz kolejny pokazuje, że Wisła Kraków S.A. to jedynie niechciane dziecko spółki kablowej. Z przerażeniem dowiedzieliśmy się, że Wisła prowadzi rozmowy z Sportfive oraz UFA Sports w sprawie oddania całego działu marketingu, w tym także promocji i reklam meczów oraz sprzedaży biletów i karnetów. Trzeba sobie jasno powiedzieć – jest to wyprzedawanie klubu. Pozwala się dawać zarabiać zewnętrznym warszawskim firmom, w ogóle nie związanym z krakowską Wisłą, firmom którym zależeć będzie jedynie na własnym finansowym zysku. Zysku, który nie trafi do kasy Wisły tylko zostanie wyprowadzony na zewnątrz. Jak na interesach z tego typu pośrednikami wychodzą kluby z polskiej ligi możecie sami zapytać naszych braci z Lechii Gdańsk. Lechii, która bardzo szybko zrezygnowała ze współpracy z firmą Sportfive.
Nie po raz pierwszy klub mataczy i nie dotrzymuje obietnic. Jak już wyżej wspomniano, gdy pojawił się plan zatrudnienia trenera Smudy, po pierwszych informacjach o negatywnym nastawieniu większości kibiców Wisły, oprócz samego „Franza” to właśnie wysocy przedstawiciele klubu skontaktowali się z nami z prośbą o zapewnienie pozytywnego przyjęcia trenerowi i przekonanie nieprzekonanych o daniu Smudzie kolejnej szansy. Zaproponowali nawet spełnienie naszych wcześniej wysuwanych żądań dotyczących m.in. zwolnienia z klubu ówczesnego uprzykrzającego życie wielu kibicom dyrektora ds. bezpieczeństwa. Ze względu na trudną sytuację klubu – zarówno tą sportową jak i finansową oraz organizacyjną postanowiliśmy nie ingerować w jego zatrudnienie. I co? Smuda został dobrze przyjęty, a Pan dyrektor ds. bezpieczeństwa został dyrektorem kompleksu treningowego w Myślenicach. Sami oceńcie takie zachowanie klubowych notabli, z Prezesem Bednarzem na czele.
Również sam trener bardzo szybko pokazał jak można oszukać swoich własnych kibiców. Nie utożsamiając się z Wisłą nie znajduje czasu aby przyjść np. na ślubowanie dzieciaków ze szkółki piłkarskiej TS-u, na które to ślubowanie był zaproszony. Na szczęście są takie osoby jak Bogdan Zając i Patryk Małecki, którzy potrafili poświęcić swój prywatny czas i wzięli udział w tej bardzo ważnej dla młodych Wiślaków uroczystości. Smuda odmówił też przemarszu na derby z kibicami, co więcej zakazał w nim udziału piłkarzom pierwszej drużyny. Staraliśmy się zrozumieć wtedy działania trenera i nie robiliśmy z tego żadnej afery. Miarka się jednak przebrała.
Wszyscy pamiętacie, że jako oficjalny powód odejścia niezaprzeczalnej ikony klubu – Radosława Sobolewskiego, który nie raz na boisku pokazał nam jak powinien walczyć prawdziwy Wiślak – były względy finansowe i brak porozumienia w sprawie wynagrodzenia. Kłamstwo! Z niedawno uzyskanych informacji u źródła okazało się, że klub nie podjął z "Sobolem" żadnych rozmów na temat przedłużenia umowy. To tylko kolejny dowód na bezpardonowe wyprzedawanie wiślackich symboli. Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia w przypadku bardzo mocno utożsamiających się z klubem Patrykiem Małeckim i Pawłem Stolarskim. Z kolei za „związki z kibicami” wyrzucono ze sztabu szkoleniowego lekarza Jacka Jurkę. Po tych przykładach jasno widać, że Smuda wraz Bednarzem pozbywają się z klubu osób mających Wisłę w sercu. Ciekawe kto będzie następny?
Szczytem wszystkiego jest ostatnie działanie klubu, który kłamliwie oświadcza, że zamknięcie na najbliższy mecz z Ruchem możliwości przeniesienia na inny sektor osób oglądających mecz derbowy z trybuny C wynika z kary nałożonej przez Komisję Ligi Ekstraklasy S.A. Nic bardziej mylnego. Jak podaje współpracownik Ekstraklasy, to tylko i wyłącznie działanie klubu, gdyż Ekstraklasa nie ma takich uprawnień. Prezes Bednarz po raz kolejny bawi się nami, a za nierozważne zachowanie kilkunastu kibiców podczas meczu derbowego wszyscy ponosimy niczym nie uzasadnioną zbiorową odpowiedzialność.
Wyrażamy stanowczy sprzeciw wobec degradacyjnych działań włodarzy naszego klubu, działań które prowadzą Wisłę na skraj przepaści. Pomimo, że z zewnątrz wszystko wydaje się działać poprawnie – trener szkoli, drużyna gra i wygrywa, to tak naprawdę Wisła jest kolosem na glinianych nogach. Jeśli nie podejmiemy wspólnie stanowczych działań klub czeka katastrofa. Nie damy się więcej mamić kolejnym fałszywym obietnicom składanym nam w celu zapewnienia sobie spokojnej pracy i wysokiej wypłaty przez prezesów i trenerów.
Nie rezygnujemy z chodzenia na mecze. Na meczu z Zawiszą wypełnijmy całą Trybunę C, po to by oszuści i kłamcy poczuli naszą presję!
Grupy decyzyjne na Wiśle
Najbardziej niepokojące jest chęć oddania całego marketingu zewnętrznej firmie oraz to, że lada dzień może okazać się, że nie dostajemy licencji na grę w Ekstraklasie. To jakaś katastrofa...
Pomniejszymi sprawami jest kwestia braku 1 zł od biletu, która jest bolesna i przykra, bo klub by nie stracił, a ruch kibicówski by tylko zyskał. Widać jak klub chce nas traktować.
Jeśli klub dał zakaz stadionowy, a nie Komisja Ligi to wielki .... w dupe Bednarzowi za kłamstwo, które jak zawsze ma krótkie nogi. Mógł powiedzieć: np. "Muszę Wam dać zakaz, aby nie zamknęli stadionu. Przyjmijcie te konsekwecje." Wtedy, można byłoby się nie zgadzać, ale byłoby fair.
Ostatnio edytowane przez domin_czyzyny : 03.03.2014 o godz. 15:16.
|