Gwiaździsty napisał(a):

|
Program ten (Narodowe Siły Zbrojne) okazał się kompletną klapą. Do partzantki to po pierwsze trzeba mieć ludzi, którzy potrafią się posługiwać bronią. Pobór został zlikwidowany już dawno. Ciekawe ilu z tego forum miało karabin w ręku (nie plastikowy zabawkowy) i wykonało jakieś strzelanie. O czym my mówimy.
|
Dokładnie. Bo oczywiście Tusk musi się za wszystko zabierać od dupy strony. Na czele resortu obrony postawiła psychiatrę-pacyfistę (Klich był w latach 80-tych jednym z czołowych działaczy ruchu WiP w Krakowie), który reformę wojska zaczął od likwidacji poboru i dopiero później wprowadzaniu programu NSZ. Zamiast czynić to stopniowo wprowadzając jeden system z drugim, w ramach NSZ wprowadzając zarazem obowiązkowe szkolenie dla poborowych w obchodzeniu się z bronią.
Wsciekly Pies napisał(a):

Szeremietiew dobrze powiedział paru szczerzącym żeby i mówiącym o światłej zjednoczonej europie, mina im zbladła jak dostali od Putina strzała w pysk.
Prawda jest taka, jak przed II wojną, wtedy też byliśmy w sojuszu z dwiema największymi potęgami na świecie, (W.B. i Francja). A po całkowitym rozmontowaniu ich to my musieliśmy bronić im dupę, a jeszcze nas później oddali ruskim. II wojnę wygrała Rosja i tylko na własne życzenie ZSSR się rozpadło. Wtedy jak i dziś wielcy tego świata boją się wojny i do momentu zanim ich dupsko jest bezpieczne nie kiwną palcem. Jedyne wyjście jakie, ja widzę to zdecydowane zaangażowanie się sąsiadów Ukrainy i Rosji wspólną reakcję,nawet może militarną.
Jak mu się nikt dobrze nie postawi, to apetyt rośnie w miarę jedzenia, ja ostatni raz strzelałem z broni w wieku 7 lat, radzę zapisać się do klubu strzeleckiego.
A jak ktoś wierzy w świat pełen pokoju i światłości to przez 30 lat mojego życia nie pamiętam roku na ziemi żeby nie było jakiś wojen. Taka natura ludzka, jak się nie postawisz to Cię wytną. Tylko w raju jest inaczej [...]
|
Stare mądre przysłowie mówi "chcesz żyć w pokoju, szykuj się jak do wojny".