Jaroo1 napisał(a):

Nie wydaje mi się żeby można było do sytuacji na Ukrainie porównywać sytuację Górnego Śląska. Przecież na Ukrainie podział jest gołym okiem widoczny. Wschód jest za Moskwą a zachód za Unią. To po co na siłę jednych ludzi męczyć wizją wschodniej/zachodniej części Kraju?
Przecież jak wygra tam opcja z UE to ani Putin, ani obecna władza od tak sobie swojego wschodu nie odda. Albo będzie chaos i nieporozumienia wśród polityków co będzie prowadzić do dalszej patologii albo kolejne zamieszki tylko tym razem na wschodzie.
A o moje intencje możesz byc spokojny. Patrzę właśnie przez pryzmat tych ludzi a nie UE czy Putina. Po prostu uważam, że skoro jedni są za Putinem to niech sobie do niego idą a drudzy są za UE to niech też sobie do niej wejdą i będą wszyscy zadowoleni. Kiszenie się raz w sosie moskiewskim a raz brukselskim myślę, że nie jest potrzebne zachodowi/wschodowi.
Ale to jest tylko takie moje zdanie i tak jak pisałem wcześniej, nie zamierzam się w tym temacie mądrzyć. Podpowiadać z "troską" Ukraińcom co mają robić bo to nie jest mój Kraj, moje życie i niech oni sami sobie zrobią porządek. A interesu Polski, UE czy Rosji nie przedkładam nad życie tamtych ludzi - może tym się różnimy [...]
|
Właśnie, gdziekolwiek czytam wypowiedzi młodych narodowców, czuję taką rosyjską nostalgię, poparcie dla Janukowycza, co w kontekście czwartkowych mordów jest dla mnie niezrozumiale.
I tutaj wzorcowe dla mnie jest stanowisko ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, którego wielokrotnie tutaj cytowaliście kiedy krytykował zaangażowanie Kaczyńskiego i PiSu po stronie walczących na Majdanie, kiedy po czwartkowym użyciu przez władzę ostrej amunicji i zamordowaniu ponad 70 osób, stwierdził że Janukowycz stracił mandat do sprawowania rządów.
Nie czuję się w kwestii Ukrainy aż takim specjalistą, abym wypowiadał się kogo i gdzie jest więcej. Osobiście po prostu jestem przeciwnikiem takich (szczególnie idących z zewnętrz wpływów) podziałów jakiejś części suwerennego kraju i to niezależnie gdzie mają miejsce czy w Serbii (w przypadku odłączenia Kosowa), czy Gruzji (jak było z Osetią i Abchazją), czy też na Ukrainie.
Oczywiście przykład z Górnym Śląskiem jest przerysowany, ale wbrew pozorom RAŚ jest i dla nas sporym zagrożeniem, pomimo tego, że nie ma czegoś takiego jak "naród górnośląski" i Kaczyński ma rację pisząc, że jest to "ukryta opcja niemiecka". Dobrze pokazuje zmniejszająca się liczba osób określających się w spisie Niemcami.
Jaroo1 napisał(a):

|
[...]No tu jest kwestia taka, że ani nam na rekę Ukraina pod wpływem Rosji, ani pod wpływem Unii. Wejdą do UE to nas zaleje tania siła robocza z Ukrainy, która nam pozabiera miejsca pracy, która utworzy w Polsce sporą mniejszość narodową. A kasę to już na nich trzepać nie będziemy głównie my tylko nasi koledzy z UE. Zostaną z Putinem to będzie po staremu. I tak źle i tak niedobrze. I po co nam się angażować w ten konflikt i stawać po którejś ze stron skoro nawet patrząc z punktu widzenia interesu Polski jest to sytuacja bez dobrego wyjścia.
|
Chyba sobie nie zdajesz sprawy, że do wejścia Ukrainy do UE musi upłynąć co najmniej dekada. Dokładnie 13 lat minęło zanim my weszliśmy do UE, więc natychmiastowego otworzenia granic (o którym piszesz) nie będzie. Co za tym idzie przynajmniej przez 10 lat to zalanie przez tanią siłę roboczą nam nie grozi.
Inna sprawa, że w naszym przypadku to całe "dostosowanie", oznaczało nierówną konkurencję z towarami z zachodu, doprowadzenie do ruiny państwowych przedsiębiorstw i ich przejmowanie za bezcen bądź poprzez partyjną nomenklaturę (która nierozliczona z przestępstw poprzedniego systemu, jako jedyna posiadała jakieś aktywa), bądź inwestorów z zachodu (którzy czasami okazywali się "inwestorami" dążącymi do wycięcia potencjalnej konkurencji).