|
Wow, mecz w Szczecinie naprawdę oglądało się całkiem przyjemnie. Momentami to była piłka nożna, co na boiskach Ekstraklasy zdarza się raczej rzadko - okazjonalnie.
Świetnie zagrał młody prawy obrońca Pogoni - Rudol - chyba warto zapamiętać to nazwisko. Kamiński z Wołąkiewiczem wyglądali jakby grali przeciwko tandemowi Drogba - Eto'o a nie jednemu Robakowi. W Lechu na plus Hamalainen i okresami Lovrencsics. W Pogoni pierwszoplanowy był Akahoshi, obok Robaka naturalnie. Trzeba też przyznać, że Janukiewicz miał kilka naprawdę dobrych interwencji.
Z Kuchenkorza za bardzo się nie śmieję, bo takie rzeczy się zdarzają.
Co mnie natomiast zastanawia. Jaki deal i z kim zrobił pod stołem menadżer tego Popary, że nie dość, że gościa Pogoń zakontraktowała, to jeszcze wpuszcza go na boisko. Takie Stratony już się w Polsce zdarzały, ale przeważnie nie wychodzą poza rezerwy, czy ewentualnie łapią jakieś minuty na pokaz. Popara dostał dobre pół godziny i wyglądał jak zwycięzca loterii kibicowskiej, któremu pozwolono wystąpić w spatingu z pierwszą drużyną.
Co do Małeckiego, bo pewnie wielu będzie się dopytywać, po mojemu zagrał przeciętnie. Szarpał, ale więcej w tym było farta niż rozumu. Kilka razy piłka mu się dobrze odbiła w przebitce i kogoś minął, ale generalnie wdawał się w pojedynki biegowe, których nie potrafił wygrać, podejmował przeciętne decyzje co do podań (przegapił kilka niezłych okazji przy kontrach), kilka razy blokował akcję wchodząc na spalonego i sporo gestykulował. Ale z drugiej strony to jego szarpanie pozwalało nakładać ciągłą presję na beznadziejnych dzisiaj obrońców Lecha. W jednej akcji wyłożył patelnię Akahoshiemu, ale Japończyk spudłował.
|