Wyświetl pojedynczy post
Kocur
semper fi
 
 
Od: 09.2003
Skąd: TYNIEC

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#1497
Stary 20.02.2014, 17:51
Cytat:
Co najmniej 10 spotkań w sezonie 2003/2004, kiedy klub z ul. Kałuży awansował do ekstraklasy, zostało ustawionych na korzyść Cracovii. - By złożyć wniosek o jej ukaranie, czekam na akt oskarżenia wobec Jacka P. To kluczowa postać - mówi Adam Gilarski, rzecznik komisji dyscyplinarnej PZPN.


Najnowszy akt oskarżenia, w którym przewija się Cracovia, dotyczy sędziego Sławomira B. Wśród ośmiu zarzutów jest też mecz krakowian z Zagłębiem Lubin (3:0). Arbiter przyznał się do wzięcia pieniędzy.


- We wrześniu 2003 roku, biorąc udział w zorganizowanej grupie przestępczej, przyjął od Jacka P. obietnice korzyści majątkowej nie mniejszej niż 3 tys. zł za podejmowane decyzji sędziowskich na korzyść Cracovii - czyta z aktu oskarżenia Wiesław Bilski z Prokuratury Apelacyjnej we Wrocławiu. - A jeśli przełożymy to na język ludu, to wziął kasę, by Cracovii zrobić dobrze.



Niemalże tradycyjnie w kontekście ustawiania meczów klubu z ul. Kałuży przewija się Jacek P. Według prokuratury ówczesny obserwator PZPN, a wcześniej sędzia, w sezonie 2003/2004 systemowo korumpował sędziów i obserwatorów meczów Cracovii.


Blog Piłkarska Mafia cytuje fragmenty aktu oskarżenia ws. Sławomira B. i meczu Cracovia - Zagłębie Lubin z 20 września 2003 roku. "Przed tym meczem z sędzią skontaktował się Jacek P. Powiedział Sławomirowi B., że na meczu nie będzie go, ale, że z sędzią skontaktuje się inna osoba. Arbiter przyjął tę informację do wiadomości. Zgodnie z zapowiedziami do Sławomira B. podszedł mężczyzna i zapytał, czy wcześniej z arbitrem rozmawiał Jacek P. Sędzia potwierdził, a po meczu dostał 3 tys. zł".


- Daję sobie uciąć wszystko, co jest do ucięcia, że mój zespół, ja i ludzie, którzy działali w Cracovii, robili to profesjonalnie i w ramach fair play. Brudnych rzeczy absolutnie nie było - odpowiedział wczoraj "Wyborczej" trener Wojciech Stawowy na pytanie o to i pozostałe spotkania wymieniane w kontekście korupcji.


W sprawie Jacka P. nie ma jeszcze aktu oskarżenia. Do października 2013 roku prokuratura postawiła mu co najmniej 45 zarzutów. - Postępowanie w sprawie tego pana trwa, ale aktu oskarżenia jeszcze nie ma. Całe
śledztwo dotyczące korupcji w polskiej piłce ma skończyć się jeszcze w tym roku, więc na każdego przyjdzie pora. Jeszcze ponad sto osób nie zostało rozliczonych - podkreśla prokurator Bilski.


Gilarski przyznaje, że czeka na materiały z prokuratury ws. Jacka P. - Cracovia przewija się w wielu aktach oskarżenia, ale jako jeden z wątków. Tak było np. z piłkarzami ŁKS, którzy sprzedali jej mecz - zaznacza Gilarski. - Jacek P. jest kluczową postacią i dopiero po zapoznaniu się z materiałami z prokuratury złożę wniosek do komisji dyscyplinarnej. Nie sądzę, by stało się to jeszcze w tym sezonie, ale będę naciskał na prokuraturę.


Teoretycznie Cracovii nie grozi karna degradacja, bo komisja dyscyplinarna bierze pod uwagę tylko mecze po 21 kwietnia 2004 roku. Chyba że... - Prokuratura udowodni, że korupcja miała charakter ciągły - podkreśla Gilarski. - Jeśli tak się nie stanie, przepisy przewidują m.in. karę odjęcia od 1 do 30 punktów. Do tej pory najwyższą dostała Jagiellonia [minus 10 punktów - przyp. red.].



Działacze i trener Cracovii twierdzą, że nic o korupcji nie wiedzieli. Zarząd klubu poinformował nas, że wiedzę o korupcji czerpie tylko z prasy. Do tej pory prokuratura nie postawiła zarzutu żadnej osobie, która w tym czasie byłaby zatrudniona w klubie z ul. Kałuży. Jacka P. określa jednak jako "przedstawiciela Cracovii".


- Jestem w stanie wyobrazić sobie linię obrony, że korupcji nie dopuścił się pracownik klubu - przyznaje Gilarski. - Prokuratura powinna być jednak w stanie ustalić, jaki był związek Jacka P. z Cracovią. Jestem zaskoczony, że wciąż nie ma aktu oskarżenia wobec tej osoby. Te materiały dadzą nam całościowy obraz tej sprawy.


W sezonie 2003/2004 trenerem klubu był Wojciech Stawowy. - Pracowałem w klubie, kiedy te wszystkie sytuacje miały miejsce, ale niczego nie widziałem. Jestem uczulony na takie sprawy, więc gdyby coś takiego wyszło, to dawno ta sytuacja ujrzałaby światło dzienne - zapewnia trener Stawowy. - Z pełną odpowiedzialnością mówię, że w klubie nic nie działo się takiego, że dziś mógłbym być zaniepokojony o losy Cracovii. Naprawdę nie widzę sytuacji, która mogłaby niepokoić.

Trener Stawowy twierdzi, że nie zna też Jacka P. - Nie wiem, kto to jest. Jestem szkoleniowcem, nie siedzę w aktach i nie wiem, jak to wygląda. Być może faktycznie są sytuacje, które mogłyby mnie niepokoić, ale na razie skupiam się na meczu z Wisłą - dodaje szkoleniowiec. - Wspominam te czasy z wielkim sentymentem i satysfakcją. To był wspaniały okres mojej pracy i nie chciałbym, by to zostało zamazane przez plotki czy pogłoski.
Najpierw w....... w derbach a potem mogą ich degradować do 3 ligi
MOMENT OF TERROR IS THE BEGINNING OF LIFE
Odpowiedz cytując