emj10 napisał(a):

|
Z tym, że to działało w dwie strony o czym wcześniej napisałem. W powstaniu warszawskim walczyła i ginęła również ludność upieczona z małomiasteczkowej i wiejskiej mąki mazowieckiej, którą tak deprecjonujesz wypominając to, że z Warszawą nie byli oni wtedy związani.
|
Ty chyba kompletnie nie rozumiesz w czym rzecz. W kazdym mieście odbywa się migracja ludności napływowej i tak tez było w Warszawie tej przedwojennej czy w czasie okupacji. Ale rzecz dotyczy niewielkich procentów. W samym PW brało udział mnóstwo ludzi spoza Warszawy, którzy na skutek migracji czy losów wojennych się w niej znaleźli np. uciekając z Kresów czy zmieniając miejsce zamieszkania z powodów działalności konspiracyjnej (bo u siebie byli spaleni i poszukiwani).
Te zestawienie to niby co ma oznaczać ? że w 1938 r. było ok. 1 300 000, a w 1946 r. ok. 500 000 ? Tylko z tych 500 tys. 470 tys. to byli ludzie nie zwiazani z Warszawą i nie mieszkali w niej przed 1945 r.
Po powstaniu Warszawa została zgładzona (budynki zniszczone lub spalone) a ludność ta, która nie zginęła została wywieziona do obozów (np. takich jak Gross Rosen). M.in. Ś.p. Zbigniew Romaszewski z rodzina tak trafił. W czasie powstania Niemcy wywozili ludność ze zdobytych przez nich dzielnic do Niemiec, wcześniej gnając ich pieszo do obozu przejściowego w Pruszkowie. W samej Warszawie w ruinach do czasów nadejścia Rosjan ukrywało się zaledwie kilka tysięcy osób.
To był wielki EXODUS ludności cywilnej, która w zdecydowanej wiekszości już nie powróciła do swego miasta. Komunistyczne władze nie chciały zasiedlać stolicy komunistycznej Polski przedwojenną, patriotyczną ludnością, w dodatku taką której tow. Stalin nie chciał pomóc.
Dlatego w 1945 r. pełne wagony warszawiaków wracajacych z obozów w Niemczech dostawały przydział w miastach na tzw. Ziemiach Odzyskanych i nawet spory transport trafił do Krakowa, gdzie dostawali przydział na mieszkanie w starych kamienicach (dlatego znam historię z autopsji). Nielicznym udawało się wrócić do swojego miasta.
I o tym pisze , a nie o jakiejś normalnej migracji w czasie pokoju, za chlebem. Rozumiesz to, czy dalej będziesz wałkował temat ? Po polsku i łopatologicznie: 95 % mieszkańców z 1946 r. przyjechało i urodziło się w niej poza Warszawą. To tak jak z Atlantydą, dawne miasto i ludzie zginęli a po latach ich miejsce zajęli inni, którzy napłynęli z innych stron.
Nie ma ciągłości, dzisiejsi mieszkańcy Warszawy nie mają nic wspólnego z tymi co zyli w tym mieście do 1945 r. Zresztą przedwojenna Warszawa architektonicznie i mentalnie to inne miasto jak ten postsowiecki gniot po 1945 r. z napływową hadajową zbieraniną. Myslę, że zakończymy temat ? Bo chyba wszystko jasne ?