|
Moglibyśmy być potęgą medalowa, o ile wykorzystalibyśmy potencjał jaki mamy odnośnie biegów narciarskich. Po oglądalności biegów Kowalczyk widać, że naród ten sport naprawdę przyjął pozytywnie, sam znam osoby, które żeby pobiegać jeżdżą po kilkaset kilometrów na fajne trasy. I tu jest właśnie pies pogrzebany - potencjał Kowalczyk został zrujnowany, kompletnie niewykorzystany, w gestii tras biegowych zmieniło się niewiele. Tajner NIC nie robi dla rozwoju masowości tej dla nas najważniejszej dyscypliny zimowej, mamy za to świetne skoki, gdzie do podniesienia są przy świetnych lotach raptem trzy medale. A masa ludzi chętnie letnie rekreacyjne bieganie, zimą by zamieniła na podobny ruch na nartach. Sukcesy biorą się masowości i porządnych warunków do szkolenia, co pokazują skoczkowie.
Dlaczego akurat biegi narciarskie? Na narciarstwo zjazdowe nie mamy warunków, zawodowy snowboard to kosztowna impreza, hokej to w ogóle nie nasza liga (chyba że jak Finowie, czy Szwedzi odpuścimy futbol kosztem hokeja), w konkurencjach bobslejowo-saneczkowych nie mamy na ten moment niczego i tutaj trudno również o efekt masowości, a biegi to kilka konkurencji na IO, biegi są podstawą również biathlonu, co daje kolejne kilka konkurencji, no i biegi mamy również w kombinacji norweskiej - a przecież szkolenie w skokach mamy świetnie zorganizowane. Biegi narciarskie na olimpiadzie w Sochi to podstawa do rozdania...78 medali. Do tego dochodzą skoki, które mamy już zorganizowane i łyżwiarstwo szybkie, w którym mamy duży potencjał i właśnie ta dyscyplina powinna uzupełniać nasze priorytety:
1) Skoki narciarskie - pokochane przez naród, zapewniony sponsor finansujący dobrze zorganizowane szkolenie, odpowiednia ilość obiektów treningowych i konkursowych.
2) Biegi narciarskie - powody już przedstawione powyżej.
3) Łyżwiarstwo szybkie - mamy tutaj ciągłe postępy, dobrą organizację, sport nie jest aż tak wymagający finansowo jak inne łyżwiarskie dyscypliny,
4) Kombinacja norweska - jako wypadkowa szkolenia w skokach i w biegach,
5) Biathlon - dosyć popularny w naszym kraju, jako wypadkowa szkolenia i masowości w biegach narciarskich, ma kto ciągnąć tą dyscyplinę do przodu, bo Sikora już teraz wychowuje swoich następców.
Zamiast więc wydawać grubą kasę na 14 dni oglądania sukcesów Rusków, czy Niemców na terenie Polski warto by było wydać choćby 20% (edycja: w zasadzie, to nawet 5% byłoby olbrzymią kwotą...) tej kwoty na budowę i utrzymanie tras biegowych, z biathlonowymi strzelnicami oraz zwykłych lodowisk podobnych do Orlików, gdzie pracowaliby dostępni trenerzy uczący jazdy na łyżwach - niby jest Biały Orlik, ale skala tego przedsięwzięcia jest raczej mała. Do tego zbudować dwa, trzy ośrodki na wysokim poziomie dla łyżwiarstwa szybkiego i short tracku, być może również z taflami lodowymi dla curlingowców. Dzięki temu co cztery lata czulibyśmy dumę z ilości medali, zamiast 14 dni sukcesów innych nacji na terenie Polski. A finansowo jest to z pewnością duuuuużo bardziej realne i sensowne, niż wywalanie kilkudziesięciu miliardów na dwa tygodnie wrażeń.
Ostatnio edytowane przez rw88 : 11.02.2014 o godz. 13:56.
|