Nie takie znowu farmazony. Smuda tylko dzięki temu, że ma opinię lubianego przez szefa, zachowuje jakiś autorytet. Bo to co pokazał jako selekcjoner raczej mu go nie podniosło. W naszej sytuacji, kiedy co mniej zorientowani wieszczyli nam spadek, aktualne wyniki wymagają wytłumaczenia. Najprościej stwierdzić że to zasługa Smudy i zgoda. Tyle że tej Smudowej zasługi jest może 30 %. Kolejne 30% to przyjście Brożka, który naszym dodaje pewności a u przeciwników sieje postrach. I 40% to przedsezonowe niedoszacowanie potencjału. Stąd nasz dla niektórych rewelacyjny wynik. Który nazywać rewelacyjnym może tylko przyzwyczajony do padaczki Probierza.