Vasil napisał(a):

Bednarz zawsze był za bardzo nastawiony na obcinanie kosztów nigdy nie myśląc o stronie przychodowej, która jest równie ważna. Brak sponsorów, marketingu sprawnego - to wszystko są elementy, które powodują, że wszystko jest nastawione na to, żeby było tanio, na chwilę, byle do wiosennej przerwy, byle do lata, byle w 8 się zmieścić. Oczywiście nadmierne wydatki i nieracjonalne plany pt. "LM w rok" to jest zła strategia, ale z drugiej strony można ściąć koszty do 0 i zbankrutować.
Kontrast z Ległą sam się narzuca - tam mają straszne długi, ale też cały czas generują przychody które pozwalają na ich obsługę i nikt się nie czepia nie każe spłacać bo widzą, że nawet przy słabszej formie sportowej (sezony przed mistrzostwem) nie ma dramatu.
Najwyższy czas, żeby cały wysiłek w Wiśle poszedł w tym kierunku. I jest to dobry moment bo wynik sportowy jest nadspodziewanie dobry i tworzy się lepsza atmosfera wokół klubu (gdyby tylko Bednarz i Smuda trzymali te swoje defetyzmy dla siebie).
Nie wierzę, żeby nie dało się w Krakowie/Polsce znaleźć dużych firm które by nie były gotowe do zasponsorowania klubu z taką historią i wynikami jak Wisła. Trzeba tylko chcieć - stadion jest, wyniki w tym sezonie też są (na miarę naszych możliwości oczywiście).
|
No to uwierz. Bo ja osobiście naprawdę nie widzę dużego potencjału marketingowego w koszulce Wisły Kraków (nie mówiąc już o stadionie). Polska piłka nożna, a szczególnie jej otoczka jest wśród zwykłych szaraków odbierana jako hobby dla różnego rodzaju zadymiarzy. Mało firm chce być kojarzona w taki sposób. W publicznej telewizji jej prawie nie ma, trafia tylko do osób mających na co dzień Canal+ lub chodzących na mecze. Jak mały jest to procent Krakowian?
Dla większości szaraków piłka nożna to tylko reprezentacja polski w tv, poniedziałkowe odczytanie wyników w gazecie lub wieczorne buszowanie po onecie celem sprawdzenia wyników "dumy Katalonii".
Legia mająca w samej Warszawie pewnie 3-krotnie więcej potencjalnych kibiców (większe miasto i jeden klub) oraz dużo więcej firm do niedawna miała problem żeby znaleźć sponsora, więc nie jest tak różowo jak się niektórym wydaje.
Patrząc w szerszej skali to nawet w "walce na facebookowe profile" jesteśmy daleko w tyle za Legią i Lechem więc nie jesteśmy dla potencjalnego reklamodawcy dużym rynkiem zbytu.
Zauważ, że nawet w czasach gdy Wisła była w swoim "prime time" nie zawsze mieliśmy chętnych na miejsce na koszulkach.
Ponadto pochodna ustawy hazardowej dają nam się we znaki. W nawet tak popularnej lidze jak angielska pare (Aston Villa, Fulham, Stoke, wcześniej West Ham, Swansea, Wigan) zespołów ma na koszulkach bukmacherów. Nie mówiąc już o reklamach na bandach reklamowych, które można zobaczyć chyba w każdym meczu. U nas niestety ta opcja nie wchodzi w grę.
No i ostatnia sprawa, my nie mam "ciśnienia" na sprzedaż miejsca na koszulce, bo Telefonika daje nam przyzwoite z tego tytułu pieniądze, a pozostałe miejsca reklamowe są jeszcze mnie atrakcyjne.