Cytat:
W 1998 r. nabył Lausanne-Sport i bardzo mocno angażował się w prowadzenie klubu. – Siadał na ławce trenerskiej, co prezesom raczej rzadko się zdarza.
Zespół z Lozanny za czasów rządów Kity odniósł kilka spektakularnych sukcesów. Wywalczył Puchar Szwajcarii i wicemistrzostwo. Potem przyszły jednak złe czasy i w 2001 roku biznesmen pożegnał się z klubem, który popadł w bankructwo, nie dostał licencji na kolejny sezon i ostatecznie wylądował w czwartej lidze. Kibice z Lozanny obarczali za to Kitę za upadek, ale on zdecydowanie zaprzeczał tym oskarżeniom.
W 2007 r. kupił Nantes. Ośmiokrotny mistrz Francji nie byli wtedy drogi, kosztował według różnych szacunków między 8 a 10 mln euro. Umiarkowana cena wynikała pewnie też z tego, że po 44 latach nieprzerwanej gry we francuskiej ekstraklasie (do dziś to rekord Ligue 1) klub spadł z ligi.
Jeszcze gorzej układały się jego relacje z kibicami. Gdy klub spadał z ligi w 2009 r. domagali się jego odejścia, ale on był nieugięty. Nie przejmował się opiniami o „Kitastrophe” ani wulgarnymi wyzwiskami, nieraz o ksenofobicznym charakterze. – Gdy przyszedłem do Nantes jego sytuacja była dużo gorsza niż myślałem. Obrażali mnie, mówili, że jestem psychopatą. Ale ja miałem swój projekt – opowiadał francuskim mediom.
Polski biznesmen wychodzi z założenia, że sam musi w klubie wszystkiego doglądać i nie może żadnemu z pracowników, także trenerowi, dać za dużo swobody. Żaden szkoleniowiec nie miał z nim łatwo.
Zatrudnienie kolejnych trenerów nic nie dawało i szybko tracili pracę. W trzech sezonach pracowało łącznie pięciu trenerów, a Nantes nie tylko nie otarło się nawet o awans, ale bywało zagrożone spadkiem do trzeciej ligi. Dopiero powrót Der Zakariana wszystko zmienił.
|
Gość ma charakter gorszy niż Filipiak. Nie wiem, który trener by sobie pozwolił tak się wpieprzać do ustalania składu.
Edit: spoko
