Lukasz napisał(a):

|
Ale my nie gramy w lotto - pieniądze nie pojawią się nagle jak manna z nieba, To czy będą lub nie jest wiadome z wyprzedzeniem - można wiec przygotować się na ich wydanie.
|
Niezupełnie. W futbolu na tym (niskim) poziomie pieniądze zwykle pojawiają się niespodziewanie i równie szybko są rozpiżdżone. Ot, wypali jakiś junior i zgłasza się po niego klub oferując dwie bański euro. Albo jakiś murzyn wyciągnięty z kontenera bananów okazuje się drugim Uche. Ewentualnie zrobimy awans do Ligi Mistrzów tą naszą zbieraniną (wiem, wiem, ale kiedyś komuś się musi udać

).
Dobry przykład to to, jak za czasów Basałaja z Kapką pieniądze za Marcelo, Głowackiego, Diaza i Brożków zostały zwyczajnie wyrzucone w błoto. Jovanić, Cikos, Bunoza, Chavez, Rioz, Pajlić. Na żadnym nie zarobiliśmy nawet złotówki, wszyscy okazali się mierni (za wyjątkiem może Rioza, który wypalił parę lat później, ale i tak był dla nas za drogi).
Nie mamy żadnych struktur ani kompetencji. Żadnego know-how. Nie inwestujemy w szkolenie. Nie budujemy marki.
Taki Widzew zaczynał zjazd z niższego pułapu, więc możemy trochę powegetować, trochę jeszcze zajechać siłą bezwładności. Tylko jak długo?