Przybyszewski napisał(a):

Mam nadzieje ze to "literowka"
|
No, rąbnąłem się. Pisałem na szybko, w przerwie w pracy. Pisałem też z pamięci, więc mogą być jakieś błędy merytoryczne.
Ale faszystowskie ciągotki kibiców Lazio to nie jest przecież temat, który kogokolwiek dziwi, a to przecież tylko wierzchołek góry lodowej.
Trybuny są często upolitycznione, kibice odpalają race - a nie ma to wpływu na frekwencje, prawa telewizyjne etc. w najlepszych ligach. Liczy się przede wszystkim oprawa medialna (u nas "GW" i pochodne napędzają paranoję strachu) oraz zamożność społeczeństwa. Porównajmy zarobki w Niemczech, w Polsce - i już wiemy dlaczego nigdy nie będziemy dla nich konkurencyjni finansowo. Taka jest rzeczywistość. Mieszanie w to jednak kibiców to już grube nadużycie. Zwłaszcza, że mamy jedną z najspokojniejszych lig w europie.
Nie wiem, jakim trzeba być ograniczonym osobnikiem żeby twierdzić, że kluby upadają finansowo bo kibice Legii przypominają o Powstaniu Warszawskim, a Śląska - o żołnierzach wyklętych? Czasy "kamieniowania" kibiców gości czy napierdalanek na trybunach należą do zamierzchłej przeszłości. Na Wiśle to już w ogóle jest bajka, bo ostatnio to nawet rac nie ma. I co? Za przeproszeniem - gówno, bo nie tu leży problem w pozyskaniu sponsora. Brak wyników, negatywne kampanie medialne przeciw klubowi i lidze w ogóle, ogólne dziadostwo organizacyjne - to wszystko niestety fakty.
Fajnie że tniemy koszty (bo to niezbędne), ale czy ktokolwiek w tym klubie ma pomysł jak pieniądze zarabiać? I nie, nie da się wiecznie "odbudowywać" i jechać na testach. Nie można co pół roku zmieniać składu. Wcześniej czy później w ten sposób polecimy z ligi.
To jest realne pytanie i problem, z którym wcześniej czy później klub będzie musiał się zmierzyć.
Cięcie kosztów, zwalnianie pracowników i ujednolicanie procesów ma zwykle jeden cel - sprzedaż spółki z jak największym zyskiem. Żadna firma nie może na dłuższą metę tak funkcjonować, o czym wspomnieli koledzy wyżej.
Bednarz aktualnie robi dobrą robotę, pytanie jednak - co dalej?