|
Skoro nawet basałajowiec Miga przyznaje, że na pensje za czasów Holendrów szło ponad trzydzieści mln zł, to znaczy, że miałem rację pisząc o bardzo dużych wydatkach na pensje we wrześniu 2012 r., kiedy to zostałem zbanowany na trzy miesiące.
Czyli jak na pensje szło tyle pieniędzy, to łatwo można zorientować się, że kilku piłkarzy musiało mieć bardzo, bardzo, bardzo wysokie kontrakty jak na nasze warunki (po 400 tys. euro), co wielu użytkowników nie chciało i nie chce zaakceptować.
Ci piłkarze w zdecydowanej większości się nie sprawdzili, bardzo duże problemy zaczęły się na długo przed przyjściem Bednarza (jesień 2011 r.), a reszta sama poszła.
Wisła wydawała tyle kasy na pensje (jesień 2011 r.), a grała najgorzej od wielu lat. Wcześniej tak słabo grała na jesieni 1997 r., czyli w czasach kompletnie innych pod względem finansowym, oczekiwań, itp.
To jest przyczyna tego, że Wisła doznała załamania finansowego. Wielkie gwiazdy przyszły, a im się grać nie chciało, tylko parodiowali grę cały czas. Jeden sezon bez pucharów, potem drugi (runda jesienna na dwunastym miejscu) i się dziwić, że kasy nie ma.
Jak cały czas były ogromne wydatki, pensje po sto kilkadziesiąt tysięcy zł miesięcznie dla kilku parodystów, a wyników nie było, przychodów nie było, Wisła była bliżej spadku niż pucharów (jesień 2012 r.), to wyłania się obraz nędzy jaką Holendrzy zostawili i są za nią odpowiedzialni (wraz z Basałajem, który poniósł ryzyko, a potem uciekł, bo nie wiedział jak tej dziurze finansowej zaradzić).
Bednarz próbuje, raz lepiej, raz gorzej, ale przynajmniej coś próbuje dobrego robić w przeciwieństwie do poprzedników, którzy jak dzisiaj widać, chcieli się tylko nachapać Cupiałowych pieniędzy i brać je tylko dla siebie.
Ostatnio edytowane przez KOALIK : 03.02.2014 o godz. 16:15.
|