To ja może zadam przewrotne pytanie, które skłoni do dyskusji w której sam chętnie bym podjął temat
Czy był Waszym zdaniem moment w okresie II RP, w którym można było się zachować w taki sposób, by uniknąć piekła (lub przynajmniej mocno ograniczyć skutki) II WŚ dla naszej Ojczyzny?