FraMat napisał(a):

Naśmiewacie się z tych pomysłow Drozda i PiS, ale tak sczerze mówiąc, co proponujecie w zamian?
Normalne państwo powinno funkcjonowac w ten sposób, że zamiast obywatelom rozdawać z czegoś, czego samo to panstwo nie posiada, tworzy tym obywatelom okazję do tego, by te środki zdobyli sami.
Czyli: rozwija gospodarkę, promuje przedsiębiorczość, promuje tworzenie nowych miejsc pracy, chroni lokalny rynek pracy i lokalną produkcję, itd.
Wtedy produkt narodowy rośnie, rosną wynagrodzenia i poziom życia i nie trzeba już dopłacać do dzieci.
Owszem, w ten sposób wzbogacone społeczeństwo może ze swoich podatków utrzymywać w końcu najsłabszych, niezaradnych, niedostosowanych nie z własnej winy.
A co kolejne rzady nam proponują poza hasłami typu: Polacy wracajcie z Anglii?
|
Po pierwsze:
"Rozwija gospodarkę": Nie. Państwo nie jest od rozwijania gospodarki. Gospodarkę rozwija ludzka praca każdego z nas, czyli to co wytwarzamy. Wolny rynek opiera się na prostej zasadzie: Im więcej się wytwarza, tym jesteśmy bogatsi. Państwo ma pomóc ludziom w ten sposób, że daje możliwość wytwarzania maksymalnie tyle ile potrzeba. Nic więcej.
Po drugie: Rola państwa na Promowaniu przedsiębiorczości i tworzeniu miejsc pracy ma opierać się na nieprzeszkadzaniu. Jak państwo przeszkadza? Otworzycie firmę, to się dowiecie

Po trzecie: Lokalny rynek się się sam ochroni, jeśli będzie konkurencyjny. Rola państwa jest niewielka. Jeśli Niemiec stwierdzi, że podoba mu się polskie auto

to je po prostu kupi zamiast niemieckiego a nie będzie się zastanawiał, w czym mu państwo pomogło.
Odnośnie ostatniego akapitu. Uzupełnie. Produkt krajowy czy narodowy jeden kij. Chodzi o to, że im więcej się wytwarza rzeczy które ludzie chcą kupić to wtedy mamy do czynienia z bogaceniem się. Zamiennikiem tej wartości są pieniądze, bo żyjemy w czasach, gdzie nie uprawia się barteru. Ale na samą logikę można wziąć, że im więcej masz wartościowych rzeczy tym bardziej bogatszy jesteś. Nic nie trzeba więcej, żadnych wskaźników, płac itd.
AS82 napisał(a):

Czemu od razu cenzura , to jest ochrona pasażerów przed nachalną propagandą polityczną ,którą PISowcy sobie chcą załatwić w publicznym transporcie. Jakby to ode mnie zależało ,to też bym się nie zgodził na to ,żeby w tramwajach czy autobusach puszczali jakieś polityczne spoty ,bo ludzie którzy jadą do pracy czy szkoły ,może po prostu sobie tego nie życzą oglądać ani słuchać . Jak będą sobie chcieli oglądnąć polityke ,to sobie włączą w domu TV ,a nie jakieś przymusowe oglądanie i słuchanie w tramwajach i autobusach. Takie internetowe trolle jak ty , tego niestety nie rozumieją
|
Ale ty od razu zakładasz, co ludzie sobie życzą, i wiesz lepiej od nich czego chcą oglądać.

Typowy socjalista. Robiłeś badania na ten temat? Masz jakieś narzędzia pomiaru ludzkich potrzeb w tramwajach? "Jak będą sobie chcieli oglądnąć politykę, to sobie włączą w domu w TV." Typowy argument osoby, która narzuca ludziom "jedyne słuszne"(jakbym skądś to znał

) postawy. Pozwól, że ludzie sami będą wiedzieć lepiej czego oni potrzebują bardziej a czego mniej, gdzie mają coś oglądać, a gdzie nie.
Gadasz, jakbyś był z Twojego Rucha.
