|
Też jestem zdania, że socjal należy się tylko chorym (niezdolnym do pracy), niepełnosprawnym, bezdomnym...oraz "dzieciom". W mojej opinii problemem małżeństw w wieku 20 - 35 pod kątem posiadania dzieci nie jest jako tako zła sytuacja materialna, przynajmniej w większości przypadków, a przede wszystkim niepewność pracy kobiet po okresie urlopu macierzyńskiego, często związana z pracą w formie umów śmieciowych. W naszych realiach bardzo rzadko dochodzi do sytuacji, w której utrzymanie trzy, czteroosobowej rodziny może zapewnić praca i płaca tylko jednego z rodziców.
Jaka powinna być recepta? Przede wszystkim odciążenie przedsiębiorców z kosztów utrzymania pracownika będącego na urlopie macierzyńskim, w jak największym, ale i realnym stopniu. Jednocześnie przy takim wsparciu prawa kobiet w ciąży powinny być maksymalnie "pro-rodzicielskie". Jestem też za regularnymi dopłatami dla rodziny na dzieci w wieku najlepiej do 16 lat, a co najmniej do 8 roku życia, ale w minimalnym stopniu - tzn. w takim, który zapewnia absolutnie podstawowe koszty utrzymania nowego członka rodziny. Krótko mówiąc powinny być to kwoty niewielkie, ale regularnie przyznawane, dodatkowo w maksymalnym, możliwym stopniu należy obniżać koszty związane z posłaniem dziecka do szkoły.
Nie jestem jednak kompetentny, aby mówić o konkretnych kwotach, uwzględniających realia naszego budżetu. Tak czy siak poprawa sytuacji demograficznej, wraz ze wzrostem poziomu edukacji i przede wszystkim ze wzrostem dopasowania edukacji do potrzeb rynkowych (szkolenie zawodowe, strategiczne kierunki na studiach, regularnie dostosowywane do realiów gospodarki) z pewnością w przyszłości zwróci się do budżetu, w ten czy inny sposób.
Za bezrobocie kasa tylko i wyłącznie w przypadku wykonywania różnego rodzaju prac społecznych, ewentualnie silnej woli przekwalifikowania zawodowego w kierunku potrzeb gospodarki, ale akurat w tym przypadku trudno mi mówić o konkretnych rozwiązaniach i realności tej koncepcji.
|