Drozd napisał(a):

Bo na 500 nas stać, a za tyle można zapewnić dzieciom minimum potrzeb. Chyba nie załapałeś, że chodzi o bodziec do zakładania rodzin. I utrzymania przyrostu naturalnego, a przez to poziomu populacji. Żeby ilość ludności nie malała potrzeba 2,14 dziecka na parę.
Oczywiście każdy pomysł można prostacko wyśmiać, a jak za 20 lat zamiast 40 000 000 będzie nas 25 000 000 z czego 50% emerytów to rozłożysz ręce.
50 000 premii którą sobie wypłaciła kopacz starczy na dopłatę dla dziewięciorga dzieci przez rok. Ile takich premii jest wypłacanych rocznie?
|
Wybacz Droździe, ale na co nas stać? Ta propozycja to czyste banialuki na ten moment. Unia tnie wydatki i będzie ciąć nadal, jakoś ciężko mi sobie wyobrazić że uda się przeforsować taki pomysł. Druga sprawa, według założeń PiSu Polska miałaby dołożyć po 100 złotych na głowę, nie wiadomo oczywiście ile by to wyszło dokładnie, ale to zapewne kolejnych kilka miliardów z budżetu. Spytam więc - SKĄD? Oczywiście podwyższyli by podatki. A w kogo podwyżka podatku uderza zawsze najmocniej? W biedniejszego, ale tego partie socjalne nie chcą zrozumieć lub nie chcą przyznać że doskonale rozumieją. Więc zacznie się wtedy kampania, żeby bogatym dorzucić podatek, który tak naprawdę zapłacą biedniejsi. Efekt? Dalsza pauperyzacja społeczeństwa bez jakiejkolwiek gwarancji wzrostu przyrostu naturalnego. Co więcej, okaże się że posiadanie dziecka będzie niemal jak prowadzenie biznesu - machnijmy sobie trójkę to będzie 1500 miesięcznie. Tylko czy to nam się opłaci?
Ja jestem zwolennikiem kija, a nie marchewki. A danie 500 złotych na dziecko to po prostu krótkowzroczne i nieodpowiedzialne założenie, które na krótszą bądź dłuższą metę wywali budżet w taki sposób że kraj padnie. Nie jesteśmy Norwegią, żeby nas było stać na nie wiadomo jakie wydatki socjalne (a to będzie wydatek socjalny).
Piszesz o 50 tys. złotych premii Kopaczowej. Pełna zgoda, skandaliczna sprawa. A ile takich dzieci dostałoby pomoc gdyby Prawo i Sprawiedliwość nie blokowało zmiany prawa w zakresie finansowania partii z budżetu i nie przytulało co roku kilkudziesięciu milionów złotych?
Pomysłu Kaczyńskiego nie nazwę "prostackim", ale nazwę go po prostu "głupim" i populistycznym. Niestety, taki mamy klimat że "klasa" polityczna jest skundlona, wybory się zbliżają, więc wysypu pomysłów będzie nadmiar.