|
gdyby to była prawdziwa miłość, a nie stek pustych obietnic to Mały grałby tu dalej.
gdyby Patryk miał silny charakter (bo jedyne co potrafi to szczekać) to by też tu został, a tak poszedł na łatwizne (jak baba).
teraz odpowiem czemu:
1: miał obowiazujacy kontrakt z Wisłą, więc mógł zasuwać na treningach i czekać na swoją szanse - w koncu w milosci więcej sie daje niz oczekuje - a kontraktu niskiego wcale nie miał, by tu przytaczać pierdoły o zdychaniu z głodu czy o braku hajsu na pampersy [Kosa mógł grać za ile tam było, 2 czy 5 tysi na miecha. Mały czytałem miał ok 35].
2: nikt nie chciał go z Wisły wypychać, ba - prawdopodobnie mógłby liczyć na przedłużenie kontraktu, ale jako rezerwowy pewnie ten kontrakt byłby niższy. tak czy siak to on zechciał odejść, bo nie dał rady i psychicznie i sportowo. sporo wałków wykręcił a i tak dawano mu te szanse. to taki związek pasożytniczy i co najgorsze to ta połowa która dostawała więcej w nim zechciała odejsc. materiał na niszczenie samego siebie i do tego kogoś (w tym wizerunku klubu). możliwe też, że w szatni też lubiany nie był i też (znowu) nie dał rady psychicznie (ale jak beształ Kose to było okej). moim zdaniem dobrze, że odszedł - i dla Wisły i dla niego samego (ale czy to jest dobry klub dla niego - sie okaże). Nie badzmy kibicami zawodników...
albo sie kocha albo nienawidzi? a gdzie w tym obojętność? przecież wyszedł tu brak lojalności i szczerości. z drugiej strony może chciał, a nie mógł. no ale wtedy to i trzeba mierzyć czyny na zamiary i wiedzieć co się mówi, gdzie i komu.
Ostatnio edytowane przez HEDu : 29.01.2014 o godz. 05:29.
|