WhiteDoctor napisał(a):

Zawisza-Piast 6:0, żydy-amica 1:6, Pogoń-Piast 4:0, Śląsk-Podbeskidzie 4:0, Jagiellonia-Ruch 6:0, Legia-Podbeskidzie 4:0, Legia-Widzew 5:1
bardzo ale to bardzo interesuje mnie co wg Ciebie stało się w tych meczach, czekam
|
Pozwole sobie zabrać głos, bo widzę tu pewne przekłamanie. Nie wiem czy Ty rozróżniasz pojęcia dominacji i władowania paru bramek przeciwnikowi. Bo to chyba jest różnica, a najlepszym przykładem jest mecz pasiastych dam z kuchenkami, gdzie jeden z garbatych ostrzelił słupek z każdej strony i amice dla odmiany wszystko wchodziło. I jedno mogę Ci powiedzieć. Dominacji to ja tam nigdzie nie widziałem ze strony Lecha (no chyba, że po 60 minucie jak pejsy straciły wiarę w odrobienie strat).
Jeszcze odniosę się do meczu Śląsk - Podbeskidzie 4-0, bo akurat widziałem to spotkanie. Tam też nie było żadnej dominacji ze strony Śląska. Obie strony zaprezentowały nam tzw. "męczenie buły" i szczerze powiem, że nie dało się tego spotkania oglądać.
Resztę spotkań można zaliczyć do spotkań, gdzie dominowała jedna drużyna. Czyli zostaje 5 spotkań na 168 możiwych. Dokładając do tego z jakieś 5 kolejnych, w których pewnie wynik nie był okazały ale zdominowanie rywala było widoczne, otrzymujemy łącznie 10 spotkań.
10/168 - zajebsity wynik...