|
Oczywiście, ale ja nie staram się generalizować, bo doskonale zdaję sobie sprawę, że we wsi pod Radomiem, czy na północnych rubieżach Polski w warmińsko-mazurskim życie nie należy do tych z krainy mlekiem i miodem płynących. Powiem więcej, że jestem sobie w stanie wyobrazić miejsca w Polsce, gdzie ludziom żyje się gorzej niż przed 1989 roku i od razu wskazałbym dawne popegeerowskie wioski oraz miejscowości, gdzie zbankrutował przemysł (podawałem przykład Elbląga).
Staram się jednak porównać życie moje i mojego pokolenia do tego co te 25 lat i więcej przechodzili moi rodzice i ich pokolenie.
Brak możliwości podróży poza kraje demokracji ludowej (mało kto miał inny paszport).
Brak możliwości posiadania mieszkania na własność (nie mówiąc o dwóch i więcej).
Brak możliwości zakupu ziemi, czy innej nieruchomości.
Konieczność wyjazdów na saksy z konieczności, a nie dobrowolnie jak to ma miejsce teraz.
Konieczność stania w kolejkach po towary różnego rodzaju.
Jakby nie patrzeć żyje się teraz zdecydowanie łatwiej, w sklepach są pełne półki, a większe polskie miasta nie różnią się poziomem życia od tych na zachodzie. Ceny mieszkań w Warszawie są wyższe niż w Berlinie, a na podobnym poziomie co w Hamburgu.
Perspektywa Hamburga, Warszawy, czy małej wsi w centrum Polski to moja perspektywa, a nie tylko Hamburg, Londyn, czy Paryż.
Ostatnio edytowane przez emj10 : 20.01.2014 o godz. 20:56.
|