Gwiaździsty napisał(a):

|
Smuda znany jest z tego, że młody u niego nie pogra.
|
Szymkowiak? Piszczek? Chłop trenuje w Polsce albo drużyny, które mierzą w puchary, albo takie, które bronią się przed spadkiem. Trudno żeby pół składu brał z trampkarzy.
Gwiaździsty napisał(a):

|
Dobrze, ze nie mamy innego dobrze rokującego młodego zawodnika, bo zapewne tez by go zmusił do odejścia.
|
Chrapek, uciekaj! Zanim Smuda Cię zmusi! Och, chwila, przecież za Smudy Chrapek nareszcie zaczyna grać na miarę swojego potencjału. Dziwne.
rav napisał(a):

|
Ewidentnie dał sygnał: w najbliższym półroczu grał będzie u mnie ligowiec Burliga a nie młody, który nie jest gotowy na ekstraklasę.
|
A jest to jakaś nieprawdziwa analiza stanu rzeczy? Oczekujesz, że Smuda miał publicznie kłamać, oszukiwać chłopaka? Tak byłoby lepiej? Wtedy nikt by mu niczego nie wytykał? Zrobił Smuda coś nieuczciwego? Fakt, mógł się po prostu nie odzywać, ale był świeżo po rozmowie z zawodnikiem, był przekonany, że sytuację sobie wyjaśnili, więc czemu miał się uchylać od odpowiedzi? Bo młokos nagle strzeli focha? Im bardziej będziemy takich gówniarzy traktowali jak księżniczki, tym bardziej będą z klubem lecieli w kulki. Krótko i jasno - chcesz być u nas, to bądź, warunki znasz.
rav napisał(a):

|
To samo zresztą mówił 1, 2 i 5 miesięcy temu. Jaki przez ten czas Stolarski zrobił u niego postęp i ile w tym winy Stolarskiego? Nie przykładał się do treningów? nie słuchał trenera? ma za mały talent?
|
Nie wiem, ale trzeba też brać pod uwagę odpowiedzi twierdzące na te ostatnie pytania.
wolfy napisał(a):

|
A ten rok to (co najmniej) to nie tyle przysposobienie fizyczne (chociaż to też ma miejsce, bo każdy opowiada w wywiadach że "jeszcze tyle w życiu nie trenowałem"), co rozpaczliwa walka o miejsce w składzie. Zwykle nieudana.
|
Nie znajdę teraz tego, ale czytałem kilka artykułów na ten temat, gdzie piłkarze, jak i przedstawiciele zachodnich klubów mówili o tym wprost - że oni zawodnika z Ekstraklasy zaczynają budować fizycznie od zera i dlatego mniej gra w pierwszym sezonie i w grę wchodzi nie tylko sama sfera pracy na treningach, ale także specjalna suplementacja diety, rozwój tkanek mięśniowych, zmiana wydolności, poprawa koordynacji.
rav napisał(a):

Po pierwsze, zakładasz, że w Gdańsku dostał więcej niż w Krakowie. Pewny jesteś?
Jeśli tak: jak to świadczy o naszym klubie, że swojego wychowanka wycenia niżej niż inne kluby, które po niego się zgłaszają? Już nie mówię tu o Legii, która zdaje się znajdować w innej rzeczywistości finansowej niż reszta Polski. Ale Lechia? Nawet jeśli zmienia się jej właściciel?
Jak to świadczy o naszym klubie, że zalega młodemu zawodnikowi, swojemu wychowankowi z wypłatami śmiesznie niskich (patrząc na ogólne wydatki klubu) pensji?
|
Świadczy to ni mniej, ni więcej, że jesteśmy z w finansowej dupie, o czym wiemy od dłuższego czasu. Po prostu kolejne doniesienia uświadamiają nas jak głęboko siedzimy w gównie.
rav napisał(a):

|
A jeśli nie, to jednak Twoja teoria o szybkiej kasie bierze w łeb.
|
Jakby nie szło o kasę, jakby Stolarskiemu zależało na pozostaniu w klubie, jakby było mu aż tak nie po drodze ze Smudą, to by podpisał kontrakt na 3 lata i poprosił o wypożyczenie na 1,5 roku do jakiegoś Śląska, Ruchu czy Lechii z klauzulą, że co pół roku Wisła albo Stolarski z wypożyczenia mogą się wycofać.
rav napisał(a):

|
Skąd pewność, że Stolarski będzie miał łatwą jedenastkę w Gdańsku? Może chodzi raczej o to, że będzie traktowany tak samo, jak konkurent do tej samej pozycji? Bo słowa i polityka Smudy z jesieni świadczą raczej o tym, że młodego to wstawi do składu tylko wtedy, gdyby się Burliga rozsypał.
|
Czyli jak teraz Probierz powie, że numerem jeden na PO pozostaje Deleu (czy kto tam teraz gra, bo Deleu rzucano po innych pozycjach), to znak, że jawnie Stolarskiego gnoi, skreśla i nie daje szansy? Czy, że Deleu jest po prostu lepszy? Tak jak lepszy jest Burliga.
Ma, jak każdy trener. Np. Burligę

Och, chwila, przecież dużo się mówiło na starcie sezonu, że Smuda Burligi w ogóle nie widzi w drużynie.
rav napisał(a):

|
Nie mam za bardzo pamięci do poszczególnych meczów. Przypominam sobie dobry mecz Stolarskiego w 2. kolejce w Kielcach. Na następny mecz ligowy czekał prawie dwa miesiące (45 minut z Lechią, 3:0, nie pamiętam jego gry jakoś szczególnie). I tak dalej...
|
To był słaby mecz Stolarskiego. Głowacki mu dupę notorycznie ratował.
rav napisał(a):

|
Z Zawiszą dramat, ale zwróć też uwagę, że bardzo źle zagrał też w tym meczu np. Bunoza. Zawisza rozjechał nas w tym meczu skrzydłami. Czy Burliga w tym meczu zagrałby lepiej, zwłaszcza, gdyby wcześniej miał takie przerwy w grze jak Stolarski? A jest przecież bardziej doświadczonym zawodnikiem.
|
Burligę pewnie też by ogrywali, ale formacja byłaby mocniejsza. W tamtym meczu Głowacki grał ekstremalnie przesunięty pod Stolarskiego, bo chłopak z NICZYM sobie nie radził, jeszcze Głowackiemu przeszkadzał do takiego stopnia, że widziałem autentyczne w....ienie u Głowackiego. Burliga pewnie też by dużo zawalił, ale jego współpraca z Głowackim jest nieporównanie lepsza i płynie nie tylko z tego, że Burliga jest lepiej zgrany z Glowackim, ale z tego, że wie, że jak jest zmiana krzyżowa, to on musi zapierdalać na środek, a nie utrudniać interwencję stoperowi. A jak już zejdzie do środka to też wie jak się tam zachować, a Stolarski stał tam jak ....a albo w ogóle go brakowało. Pomijam aspekt najbardziej bolesny - że Stolarski kilka razy w tym meczu w ogóle odpuścił powrót. Dodajmy, że czasem w polu karnym się opala zamiast kryć i trudno znaleźć dobry powód żeby wystawić go w poważnym meczu.
rav napisał(a):

|
Ja się na piłce nie znam, a na pewno nie tak, jak taki Probierz, który go trenował i wie ode mnie więcej, widzi w nim potencjał, wie jak go poprowadzić. Odnoszę też wrażenie, że Smuda nie miał na niego pomysłu.
|
Fundamentalna zmiana stylu u Smudy względem poprzedników? Zaufał obrońcom. Tym wszystkim niepewnym Bunozom, Jovanoviciom i Burligom, których poprzedni trenerzy niańczyli trzymaniem czwórki na linii szesnastego metra w tyłach i dwoma stricte destruktywnymi pomocnikami. Smuda daje jednego defensywnego, w dodatku nie czołg, a obronę wystawia wysoko i pozwala nawet stoperom wchodzić na połowę rywala przy rozgrywaniu. Przy takiej dozie odpowiedzialności nie ma miejsca na ogrywanie młokosa, który właściwie w niczym nie jest dobry.
Smuda i tak
FAWORYZOWAŁ Stolarskiego ze względu na kontrakt. Gdybyśmy oceniali umiejętności na dziś, Stolarski byłby przyspawany do ławki, bo Fryc też jest od niego lepszy i trener troszkę go krzywdził dając na siłę szansę Stolarskiemu, który zawodził w pierwszym składzie i niczego nie wnosił jako zmiennik. Smuda szukał nawet Stolarskiemu innej pozycji (defensywny pomocnik, chwilami także skrzydło), żeby chłopak mógł grać bez szkody dla drużyny, ale tam też Stolarski zawiódł.
domin_czyzyny napisał(a):

|
gdyby nie fart i umiejętności Miśkiewicza, doświadczenie i zdrowie Głowackiego, sezon życia Garguły i Brożek w ataku to bylibyśmy tam gdzie pewnie jest Widzew.
|
Gdyby nie umiejętności Miśkiewicza, na którego nikt wcześniej nie zwracał uwagi, który poprawił niemal wszystkie elementy gry za kadencji nowego trenera, który zyskał u niego pewność w grze.
Gdyby nie doświadczenie i zdrowie Głowackiego, który przed przyjściem Smudy był wrakiem piłkarza, odsyłanym na zasłużoną emeryturę, a pod nowym szkoleniowcem zaczęto wymieniać go w kontekście kadry narodowej.
Gdyby nie sezon życia Garguły, który tak dobrze grał ostatni raz u Lenczyka, a u nas nadawał się do podawania piłek ale zza linii bocznej, a teraz jest topowym piłkarzem ligi.
Doliczmy do tego rozwój Chrapka i Burligi, którzy nareszcie grają tak jakbyśmy sobie życzyli.
Smuda jaki jest każdy widzi. Nie lubię jego bełkotu, nie z każdą jego decyzją się zgadzam. Nie chciałem Smudy w Wiśle, kiedy szykowała się ta zmiana. Ale do diabła, to nie chodzi o to, że dzięki niemu liczymy się w walce mistrzostwo. To chodzi o to, że nam realnie groził spadek, a on zrobił z tego składu drużynę, na którą czasem nawet zdarzy mi się patrzeć z przyjemnością. Z budżetem na minusie, grzebiąc w śmietniku, rozdając piłkarzy na prawo i lewo - nie z chęci, a finansowej konieczności. Cholernie mnie w....ia, że teraz jeden z drugim będzie opluwał jego naprawdę dużą pracę, bo jakiś gówniarz strzelił focha.