|
Słowa Smudy wypowiadanie w drugim dniu jego pracy w tym roku, na samym początku okresu przygotowawczego, że Stolarski nie jest gotowy na ekstraklasę były skrajną nieodpowiedzialnością. Ewidentnie dał sygnał: w najbliższym półroczu grał będzie u mnie ligowiec Burliga a nie młody, który nie jest gotowy na ekstraklasę. Trener skreśla tymi słowami młodego, ustawia Burligę w uprzywilejowanej pozycji, mając jeszcze ponad miesiąc okresu przygotowawczego, kiedy mogłoby się okazać, że ten młody jednak wygra rywalizację. Ale on już na początku stwierdza: Stolarski nie jest gotowy.
To samo zresztą mówił 1, 2 i 5 miesięcy temu. Jaki przez ten czas Stolarski zrobił u niego postęp i ile w tym winy Stolarskiego? Nie przykładał się do treningów? nie słuchał trenera? ma za mały talent?
Druga rzecz: jak Smuda, najemnik za x-dziesiąt tys. miesięcznie, z których (oraz z przyjaźni z BC) bierze się jego sentyment do Wisły, śmie sugerować publicznie jaki to z niego wiślak, w przeciwieństwie do ojca zawodnika, który lata całe chodzi na Wisłę i jest to jego klub?
Trzecia rzecz: co miała dać wczorajsza groźba, że jeśli Stolarski nie podpisze kontraktu z Wisłą, to nie pojedzie na obóz? Przecież to był skrajny idiotyzm. Rozumiałbym to, gdyby Stolarski miał kontrakt do grudnia 2013 czy tam stycznia 2014 i brak nowej umowy przekreślałby możliwość jego gry na wiosnę. Trudno w takiego gracza inwestować wysyłaniem go na obóz. Ale Stolarski miał (ma!) ważny kontrakt i bez względu na dalszą przyszłość mógł jechać z drużyną do Grodziska, przygotowywać się z drużyną, walczyć o miejsce w składzie i zagrać w Wiśle na wiosnę. A Smuda (czy aby na pewno Smuda...?) wypalił: nie podpiszesz, nie jedziesz.
Nie mam wątpliwości: Smuda przegrał tę sprawę Wiśle.
|