wolfy napisał(a):

|
- przykład Reprezentacji Niemiec pokazują, że odpowiednim przygotowaniem można poprawić parametry zawodnika
|
Nie, przykład reprezentacji Niemiec pokazuje, że zawodnika można odpowiednim mikrocyklem, w komfortowych warunkach odświeżyć. Przy czym wciąż zakładamy pracę na zbudowanym, "zaprogramowanym" organizmie.
wolfy napisał(a):

|
- przykłady Lewandowskiego, Piszczka, Błaszczykowskiego, Klicha czy Glika pokazują, że odpowiednim przygotowaniem da się wiele nadrobić. Na tyle, żeby nie odstawać od zawodników, którzy ewidentnie mieli lepszy start.
|
Polak idący na zachód pierwszy sezon spędza na przysposobieniu fizycznym. Gra mniej, trenuje intensywniej, klub pracuje na to, żeby chłop nie odstawał fizycznie - taka inwestycja w zawodnika.
Lewandowski - (BVB) 33 występy, ale 27 w niepełnym wymiarze czasowym, aż 18 to wejścia z ławki, 1590 minut
Piszczek - (Hertha) 24, 19, 12, 1210
Błaszczykowski - (BVB) 24, 15, 2, 1810
Klich - (Wolfsburg) 0,0,0,0
Glik - 1,5 roku w Real Madrid C przed transferem do Piasta
W całym tym zestawieniu tylko o Błaszczykowskim można powiedzieć, że z miejsca grał, reszta była wprowadzana do drużyny.
wolfy napisał(a):

|
Moim zdaniem trochę fantazjujesz, bo nie czarujmy się w kwestii Brazylijczyków pochodzących z faveli i wpierdalających odżywki. Albo - zawodników Afrykańskich. Wiadomo, że w przypadku wychowanków największych klubów wyselekcjonowanych od juniora tak jest, ale to jest niewielki odsetek rynku piłkarskiego.
|
No i dlatego jest różnica między naszym Beto i interowym Adriano. Okej, była różnica.
Poważniej, w Brazylii topowe kluby zbierają największe perełki, zamykają w licznych sekcjach młodzieżowych, a w najlepszych nie boją się inwestować, tym bardziej, że właścicielami takich młodzików szybko stają się jakieś niejasne podmioty prawne o dużym zapleczu finansowym, które traktują piłkarza jako produkt i inwestują wedle potrzeb. Chłopak mógł się wychowywać pod kawałkiem blachy, ale w klubie ma opiekę tip-top. W Afryce to samo, bo największe gwiazdy przewijają się przez futbolowe akademie, które charakterem działalności bardziej przypominają prawdziwe kopalnie diamentów niż ośrodki zakładane przez pasjonatów. Po prostu wszędzie na świecie rozumie się potrzebę dokonywania inwestycji, jeżeli chce się liczyć na poważne zyski.
wolfy napisał(a):

|
Poza tym nasi juniorzy i trampkarze dominują fizycznie nad zawodnikami zachodnimi. Dopiero później zaczynamy odstawać - pod względem wyszkolenia technicznego.
|
Bo u nas na każdym poziomie szkolenia trener musi wykazywać się wynikami - inaczej bye-bye. Nieważne jak drużyna gra, ważne żeby wygrywała. Najładniejszy, bo wyraźny przykład - wszyscy liżą teraz pałę Dornie, bo kadra ma jakieś tam wyniki, a nikt nie patrzy, że tak naprawdę myśli to w tej grze za dużo nie ma - raczej ułańskie szarże indywidualności i liczenie, że przeciwnik wbije nam jedną mniej. Z takimi Szwedami wstyd się porównywać, choć wyniki mogą mówić coś innego. Turcy zapalczywi, niedojrzali, ale jak się zepną to grają aż palce lizać. A my? Na aferę, bez systemu, bez pomocy, bez kontroli. "Kontratak".
W młodszych rocznikach jeszcze łatwiej to zakamuflować, bo wszyscy nie powalają dyscypliną taktyczną, bo różnice techniczne jeszcze nie są aż tak kolosalne, a ci najlepsi technicznie często jeszcze nie nauczyli się wykorzystywać techniki w sytuacjach boiskowych, nie nauczyli się gry zespołowej. Dlatego, my z taktyką siła razy gwałt, z wystawianiem największych, najszybszych, najstarszych - potrafimy wygrywać turnieje młodzieżowe, tylko potem mamy dorosłych piłkarzy, którzy nie bardzo potrafią grać w piłkę.