Uran235 napisał(a):

|
To, że w Premier League zap*erdala się od bramki do bramki 90minut x 38 kolejek, a u nas chłopaki leżakują przy każdej okazji, nie jest efektem okresów przygotowawczych i magii fizjologów, którzy poprawiają zawodników w 48 godzin między meczami. Prawdziwe przygotowanie fizyczne na zachodzie dzieje się przed pierwszym poważnym sezonem zawodnika, dalej to głównie przeglądy, konserwacja i wymiana oleju.
|
Tu się nie zgodzę. Fakt, że u nas jeszcze do niedawna była makabra, ale:
- przykład Reprezentacji Niemiec pokazują, że odpowiednim przygotowaniem można poprawić parametry zawodnika
- przykłady Lewandowskiego, Piszczka, Błaszczykowskiego, Klicha czy Glika pokazują, że odpowiednim przygotowaniem da się wiele nadrobić. Na tyle, żeby nie odstawać od zawodników, którzy ewidentnie mieli lepszy start.
Moim zdaniem trochę fantazjujesz, bo nie czarujmy się w kwestii Brazylijczyków pochodzących z faveli i wpierdalających odżywki. Albo - zawodników Afrykańskich. Wiadomo, że w przypadku wychowanków największych klubów wyselekcjonowanych od juniora tak jest, ale to jest niewielki odsetek rynku piłkarskiego.
Poza tym nasi juniorzy i trampkarze dominują fizycznie nad zawodnikami zachodnimi. Dopiero później zaczynamy odstawać - pod względem wyszkolenia technicznego.
gypsy napisał(a):

Oj tam, ewidentnie ograniczyli testowanie. Gdyby zostawili Jackowi wolną rękę, to mielibyśmy już przetestowanych ze dwudziestu. Widocznie wsypa z Rumunem miała jakieś konsekwencje.