Uran235 napisał(a):

|
Smuda żadną świętą krową nie jest, ale fakty są takie, że Małecki dynamikę zatracił kilka lat temu.
|
Odniosłem wrażenie, że w poprzednim sezonie i za Maaskanta wyglądał pod tym względem o wiele lepiej.
Przede wszystkim jednak, sam Małecki tak uważa, co było jednym z czynników który spowodował jego odejście.
Najlepszym kryterium oceny kto ma w tej kwestii rację będzie następny sezon Patryka. Jeżeli odzyska dynamikę, zacznie lepiej grać - będzie to znaczyło że coś jest na rzeczy. Osobiście podejrzewam, że Wdowczyk go odbuduje.
Co od Smudy -
świętą krową nie jest, ale ja zawsze będę powtarzał jak mantrę: to klub nie zapewnił mu fizjologa, więc Franz ma czyste ręce nawet jak spieprzy przygotowanie jednego czy drugiego zawodnika. Najpierw trzeba zapewnić warunki, później dopiero wymagać. W Polsce często jest odwrotnie, co osobiście uważam za patologię.
morganfield napisał(a):
|
A co do trenera przygotowania fizycznego to dość dosadnie o potrzebie takowego w krajowych realiach wypowiedział się Lenczyk, tylko nie mogę odnaleźć tej wypowiedzi.
|
Osobiście nie wierzę w nos trenera i Lenczyk nie jest dla mnie autorytetem. Organizm Polaka jest na tyle podobny do organizmu Niemca czy Hiszpana, że nie czerpanie ze sprawdzonych wzorców wskazuje tylko i wyłącznie na zadufanie i głupotę. Czy na jej poparcie mamy cokolwiek? Nie wiem - sukcesy, przyzwoitą grę naszych drużyn postawę na arenie międzynarodowej? Jesteś w stanie odpowiedzieć bez obrażania mnie? Zresztą - nie musisz. Pytanie było czysto retoryczne.
Faktem jest, że Brożek pomimo nie grania wrócił z drugiej ligi Hiszpańskiej chudszy i w lepszej formie niż przyjechał.
Zresztą - reprezentacja Niemiec zrobiła największy postęp w ostatnich latach po sprowadzeniu specjalistów od przygotowania fizycznego z USA.
Kiedyś wystarczyło biegać do urzygu po górach, ale czasy się zmieniły. Proponuję obejrzeć mecze z okresu, kiedy nasza myśl szkoleniowa święciła triumfy i porównać z dynamiką obecnych. Jak ktoś słusznie napisał - wtedy grało się jak w obecnym futbolu kobiecym.
Lenczyk jest miejscowym nestorem trenerskim, ma w historii naszego futbolu miejsce, ale to by było na tyle.
Trzeba wymagać od trenerów i piłkarzy żeby powoli pokonywali przepaść dzielącą nas od futbolowo cywilizowanych nacji, a nie - tworzyli u nas skansen czy wynajdowali koło na nowo. Tym bardziej, że
nasi piłkarze coraz częściej dobrze się prowadzą bo wiedzą, że prawdziwym testem dla nich będzie nie miejscowa buraczana liga, ale - strefa spadkowa ligi tureckiej albo rozpaczliwa walka o osiemnastkę meczową średniaka Bundesligi lub ligi włoskiej. To tam są pieniądze, prestiż i sława, o którą będą musieli walczyć z równie zdeterminowaną konkurencją. Lenczyk prowadził często zespoły złożone z ludzi, którym się nie udało. Dla których mistrzostwo Polski to nieosiągalne marzenie. Taki koleś może chlać i tyć w okresie przygotowawczym, ale spójrzmy na młodych zawodników u nas lub w Legii - ja widzę u nich kalkulację i głód sukcesu. Sukcesu rozumianego jako wyjazd do lepszej ligi, powtórzenie choćby w niewielkim stopniu kariery Lewandowskiego czy Błaszczykowskiego. IMHO trzeba im pomóc, a wtedy sukcesy i pieniądze dla klubu z czasem przyjdą.
Tyle, że to akurat nie ma zastosowania w naszych dzisiejszych warunkach, bo podobno na fizjologa nas nie stać. Sam Smuda w początkowych wywiadach dał do zrozumienia, że chciałby go mieć. Tak więc powyższe możemy potraktować jako dyskusję czysto akademicką.
Po pierwsze - nie mamy armat... Tfu, znaczy - fizjologa.