|
Ale nie powie Pan chyba, że konieczność dojeżdżania własnymi samochodami, ok. 35 kilometrów w jedną stronę, nie jest dla was uciążliwa.
Do takich rzeczy, jak konieczność dojazdu człowiek po jakimś czasie się przyzwyczaja. Nawet, jeśli początkowo zdaje ci się, że mieszkasz daleko, to gdy takie podróże staną się codziennością, ten dystans jakby zmniejsza się w twojej świadomości. Mrugniesz okiem i już jesteś w Krakowie. Nie ma się na co skarżyć.
Fragment rozmowy z Chavezem dziennika polskiego.
Czyli piłkarze dojeżdżają własnymi samochodami czy jest podstawiany jakiś autobus pod R22?
|