Ogryzek napisał(a):

Dokładnie tak jak piszesz - w jednym roku zarobiliśmy w LE ale kontrakty przepłaconym gwiazdorom właściwie płaciliśmy przez następne 2 lata i to nas ściągnęło dramatycznie w dół. Poszaleliśmy w jednym roku a potem za to płaciliśmy przez następne 2 lata.
Również jest jedna fajna rzecz na temat "zaciągu" holenderskiego. Przy innych dyrektorach sportowych zarabialiśmy nawet do 20 mln PLN rocznie na transferach. A dzięki sprowadzaniu starego przepłaconego szrotu nie było kogo sprzedać jak zaczęło brakować pieniędzy. Jedyny Melikson. Z taką polityką kadrową musieliśmy polec. Stare przepłacone emeryty i nikt młody perspektywiczny do sprzedania.
|
To ilu mamy/mieliśmy do sprzedania po erze jedej i drugiej Bednarza w Wiśle, gość jest w polskiej piłce ponad 20 lat, jakie sa efekty finansowe działania Bednarzowych jego trenerów Probierza i Kulawika.
Jak Bednarz tak "opakowuje" towar to co sie dziwić ze wręcz musi dopłacań do transferów.
rozarian napisał(a):

|
Mam nadzieję, że do tych obciążających budżet kontraktów doliczyłeś np.kontrakty Garguły (szacunkowo 300K €),Łobodzińskiego (szacunkowo 200K € - do końca sezonu 2010/2011, a nie wiadomo jak z rozliczeniem za zerwany kontrakt), czy Jirsaka (szacunkowo minimum 150K €). To oczywiście też dopisujesz na konto Valckxa, a mógł ich pogonić i nie przejmować zobowiązań podjętych przez Jacusia. Do tego można również doliczyć kwoty transferowe za w.w. zawodników (700K € za Jirsaka i 400K € za Łobo), które to pieniądze nie mogą stanowczo być uznane za źle zainwestowane , bo to nie sprawka Valckxa (wtedy inna byłaby rozmowa). To, że tamte transfery i kontrakty wpisały się w krople drążace skałę, to nieistotne, bo dobrze, że był Valckx i Basałaj, gdyż zawsze jest popyt na kozłów ofiarnych, a prawdziwi szkodnicy kryją się w cieniu. Amen.
|
bardzo dobry tekst